365...
nie były takie jakie miały byc.
czasami sie zastanawiam, czy zmieniło sie
tak mało, że jest zbyt mało by o tym mówic, czy zmieniło sie tyle, że nie wiem
jak było wczesniej.
wkradło sie w to dużo kłamstwa, oszust i
nienawisci.
ja zmieniłam sie. rok temu byłam taka
niewinna i nieśmiała, nie wiedziałam, co robic jak chłopak sie do mnie odezwał,
był dla mnie jak ogien, bałam sie ze jak dotne to sie spale.
a teraz.. słysze różne opinie na swój
temat, które mam w dupie. mam dziwne tematy rozmów " z kolegami". tak
samo jak " z kolegami" mozna sie równie dobrze bawic jak z
chłopakiem, co było dla mnie kiedys niedopuszczalne, ha ha.
jeszcze w roku 2011 byłam naiwna, co sie
nagle w 2012 sie zmieniło. otwarło oczy. najbardziej rozwaliło,
najbardziej
zraniło, najbardziej zmieniło.
a wiec 1 styczen, piękne bum, po dwoch
dniach, musiałam zaczac funkcjonowac normalnie, smiac, rozmawiac, zapominac,
ale obiło sie to na mojej psychiki. wracało w najgorszych momentach z ciagle
tym samym bólem. ze az samookaleczanie było moim hobby.
to było dziwne. kiedy stałam na rondzie.
byłam szczesliwa. obiecałam sobie cos, marzyłam i wierzyłam bezgranicznie w
spełnienie, byłam szczesliwa samymi marzeniami, serce waliło, miałam mega
banana na cały ryj, i tyle energi, na nowe zycie...
styczen, kojarzy mi sie ze sniegiem. z
Igorem, Andrzejem, Nim i Fishem. jakies tam piwnice, spacery ze Złota, rozmowy.
naaaadzieja ciagle była.. Fishu.. jakos tak troche do teraz żałuje ze go
straciłam wtedy. nie chodzi o to, zeby z nim byc czy cos, ale chociaz jako
kumpel. bo kumplem, akurat byl fajnym.
styczen... siadywałam z cieżkim sercem na
parapecie, patrzyłam na horyzont na słonce, i umierałam z braku Ciebie, leciały
piosenki comy, a ja ? no tak, a ja sie ciełam, bo myslalam, ze bol bedzie mi
przypominał, ze musze o niego walczyc MUSZE.
21 styczen, moje urodziny, , uwazam ze na
swoj sposob były wyjatkowe. wyszłam do Ewy i do Kiblorza, mielismy sie spotkac
pod LO, sypał mocno snieg, sluchałam muzyki.. swoje 14-naste urodziny
zapieczetowałam piwem, jak na gimbaze
przystało, no dobra troche bardzo to niewystarczajace jak na gimbaze, łapanie
sniegu, podpalenie sobie lapy, robienie aniołka na srodku chodnika, gadanie do
kaczek... było miło.
zamknałem drzwi i okna.
luty, wtedy sie zaczełam zbierac
psychicznie by mu to powiedziec, było ciezko. noce pelne marzen, nadzieji, i
strachu..
8 lutego, powiedziałam, było dziwnie..
9-10 to był koszmar...
ferie, zrozumiałam wtedy, że opusciłam to
co kochałam, było dobrze, całe ferie. poznałam M, na poczatku sie z niego
smiałam, ale pomogl mi bardzo.. tak jakos podniosl mnie, ze zapomniałam o Nim.
marzec, kwiecien, maj ? nie pamietam za
bardzo... napewno biegałam. i napewno w tych miesiach jego nie było..
27-30 Kraków.
Taka tam butelka z Fryzjerem, Kondradem i
Kiriłłem, noc z Bacha(?) i Filipem, kotlety z kota i trawa z Fercia, Ratą i z
Kasią, przypominanie Agi o tym, co jest dla niej najwazniejsze, martwienie sie
o Kinge.. nocne posiedzenie, gadanie, głupoty, jedzenie pizzy o polnocy, z Ag,
Filipem, Fishem, Kamilem, Pawłem, Igorem K. i Ratką. najscie do lazienki przez
Młodego i Jędrasa <?;/)
1 czerwiec, po tak długej przerwie,
pojawiłes sie znowu w moim życiu. stety, niestety.
hyhy. 26 czerwca, do najbardziej
zapamietania, najlepszy dzien w tym roku... wtedy to dopiero byłam szczesliwa.
lubie wracac to tego swoimi myslami. nie umialam odrzucic Twojej dłoni, puscic
jej, smialam sie caly czas jak glupia, a Ty ? przytulales mnie wszedzie gdzie
sie dało. wracalismy, znowu te Twoje puste komplementy.. to był jedyny dzien,
kiedy ja bylam calkowice Twoja, a Ty calkowicie mój.
i nadszedl 27 czerwca, nadal nie wiem o
co tym chodziło, na jakiej podstawie. moze lepiej zebym nie wiedziała, byles
doskonale trzezwy i wiedziales czego chcesz i co robisz.. tak fajnie jest
przelizac kolezanke kumpla, któremu zalezy na Niej tak bardzo. naprawde to było
takie zabawne ? byłam tak blisko zapomnienia, dopóki, on sie nie pojawił znowu,
tu.. i w wakacje kiedy moglam zapomniec, to tak cholernie do mnie wracało ten
27, zadawałam, dusiłam sie z pytaniem ' dlaczego ? dlaczego jestem ta cholerna
zabawka'. bałam sie myślam, że sie cos zmieni po przyjsciu we wrzesniu do
szkoły,no ale coz, nagle przyszła taka Wenesa, i racja zmieniło sie, niestety
na najgorsze.
wakacje, nie byly jakies niezwykle, nie
byly zle, ani dobre, ale jednak wspominajac je, mam tak cieplo na sercu, i byly
chwile kiedy bylam naprawde szczesliwa. chociazby kolonia, ognisko, spotkanie z
Igorem, dzien, gdy ogladalam z Ania siedem dusz, byl wyjatkowy, kiedy Złota
miała swoje lepsze dni, bo chiałam przypomniec, że ona juz od czerwca
chorowała. tesknie teraz troche za tym cieplem, za jezdzeniem rowerem po
obwodnicach z Anią, siedzenie na nagrzanym asfalcie, puszczajac muzyke, jedzac
zelki i rozmawiajac, spacery po polach, kiedy było duuuzo zboza, słońce..
pływanie w jeziorze..
Gabriele Aplin - Home
Christina Aguilera - Bound to you.
Mela Koteluk - Dlaczego drzewa nic nie mówią?
Wrzesień.. tak bardzo się bałam tak bardzo wariowałam. Marzyłam,
okłamywałam się, nie chciałam tego tak zyc, nie chciałam jej, ja pierdole i
nadal nie chce. Nienawidzę jej. I już nie przestane. Pamiętałam jak stałam na
apelu rozpoczynającym ten rok, poleciał hymn szkolny, a w glowie utkiwila mi ta
myśl, że teraz już nie będzie takie samo, wszystko się zmieni. Od dowiadywanie
się tych wszystkich rzeczy była ona, ona mi o tym mówiła. O tym, ze on ma
dziewczyne.. caly ten wrzesień był pusty. Widziałam jak to wszystko się
zmienia, ze to wszystko jest takie szare, zlei nudne, czas lecial, a ja nie
chcialam, ja chcialam zyc, a stanełam w miejscu i stoje do teraz… Złota
uspiona, zostawila mnie tu sama, kompletnie.. wrzesien kojarzył mi się z
marzeniami, z nadzieją.
Liczył się dla mnie każdy jego uśmiech, kazde spojrzenie, a
najbardziej nienawidziłam jej, nie mogłam się przyzwyczaic.
Październik zaczał się chorobą. Październik zaczał się źle, ale
porównując go do reszty miesięcy to był nawet udany. 2 były jego urodziny, na
przystanek szłam z Igorem i Andzejrzem, gadali o mr. nobody, i kiedy my
dochodzilismy na przystanek on tez dochodzil, gdy Andrzej go zobaczyl,
powiedzial. ‘ dzisiaj ma urodziny, hmm, pewnie już sobie zwalil’. a ja jak
zwykle aha fajnie, hahah, do teraz się do tego nie przyzwyczaiłam. Ona tez
zaczeła mi gadac o jego urodzinach. 5 pazdziernika, piątek, ona specjalnie na
zlosc zaczela gadac mi ze zaprosil ja na urodziny to kiedy on je ma lub miał ?
chciałam jej wtedy krzyknac we wtorek suko, sama mi nawet o tym mowiłas, ale
odpowiedzialam wtorek. 6 mialam goraczke, padal deszcz, poszlam po Mari
spotkałysmy Ratę, i przyjechala reszta, zawody w tenisa stolowego, bylam dla
jaj, ale to nic, że byłam w czyjejsc druzynie. pamietam, jak patrzylam jak
grał, gral za agresywnie? XD podnosil noge przy kazdym serwie.. pozniej usiadl
obok mnie na ławce ze Świstkiem i gadali o urodzinach miedzy nimi a Ratą.
chciało mi się rzygac, pozniej siedzialam w domu, leczac się. myslac co robia,
padał deszcz, ja słuchałam rapu, co jak co ale na złe chwile to on działa
najlepiej. w poniedziałek dowiedziałam się, że ja byłam również zaproszona jako
‘towarzyszaca Igora’. był wtedy wyjątkowy czas. siedziałam na chórku myslac, ze
trzeba nareszcie zyc, cos zrobic, bo zycie płynie i już nigdy nie będę tak
młoda jak kiedys. akurat wtedy dziwnie szybko leciał mi czas. 19 pazdziernika.
zawody w reczna, pierwszy raz wygralismy, pierwszy konkurs z polskiego,
pierwszy dzien z Nim. patrzenie na zachodzace słońce, jak odbijalo się na tafli
stawku, rozmowy o kaczkach, o gwiazdach. na mostku, powrot. byłam wtedy nawet
naprawde szczesliwa, do czasu, do czasu kiedy nie dotknełam jego ust, dopóki
nie przypomnial mi się wtedy On. wszystko runeło. 22, 23 w szkole, 24. pamietam
szłam na przystanek z Nim za reke, za nami szedl Andrzej, który ciagle się
śmial. padał deszcz, calowalismy się pod sądem. wiedziałam, ze to jest nasza
ostatnia szczesliwa chwila, pozniej się stresowałam. teraz patrzac na to z
odległosci czasu, żałuje tego, tych pare dni, sama mam swoje ukryte cele tego.
‘ przed sklepem jubilera’ spektakl o miłosci, w poniedziałek, gdy jeszcze z nim
bylam. agrrr, bitwy z Wilczkiem i Kokosem, opiekowanie się Frankiem? kiedy 27
pazdziernik chcial spokoju, dostal go, i wtedy na planie coraz czesciej
pojawial się On..
Wilki - Na zawsze i na wiecznosc.
Indios Bravos - Kostuchna.
Wilki - Na zawsze i na wiecznosc.
Indios Bravos - Kostuchna.
Listopad… 1,2 świeta, tak bardzo beznadziejne. i 8 ostatni dzien w tym
roku, w którym był On… o co chodziło? tak bardzo chciałam wiedziec. szczególnie
wtedy, gdy wszedl za mna do klasy i zamknal drzwi.. nie powiedzial nic, a
chciał. znowu mogłam go poczuc, Jego ciało. być przy Nim, chociaz przez
sekunde. tanczył i patrzyl. non stop. zawsze. 16 znowu pojawil się Igor, a on
zniknał. maraton filmowy ze Zmierzchem i u Igora w domu… pozniej zaczelo się
usychanie z tesknoty, byle na mnie spojrzal byle się usmiechnal się, ale nie… wtedy
do akcji weszła Wenesa jako ich ‘ kumpela’ hm.. kumpela od fajek.. 29 impreza
andrzejkowa, udało mi się zapomniec. zapomniec na chwile od tego bagna co mnie
otacza. pojechałam, wypiłam troche, tanczyłam, śmiałam się wygłupiałam, i
przezyłam jeden z lepszych chwil. moglam oderwac się od rzeczywistosci, wtedy
babcia trafiła pierwszy raz do szpitala.
Imagine Dragons - Radioactive.
Cold - Aqualung & Lucy Schwartz.
The presets - Ghost.
Ed Sheeran - Give me love.
Imagine Dragons - Radioactive.
Cold - Aqualung & Lucy Schwartz.
The presets - Ghost.
Ed Sheeran - Give me love.
Grudzień. przed świętami był nawet udany. był śnieg, była atmosfera.
chodzenie na roraty. pierwsze roraty z Zu, i innymi pierwszogimnazjalistkami i
Puckiem –pamietam jak patrzyłam ciagle na świeczke Pauliny i do tego głos jak
Pucek śpiewała, drugie były tylko Zu i Puckiem- z nich prawie nic nie pamieta.
kolejne z Ewa i Ania – było wspaniałe kazanie.., co jak co, ale najlepsze były
czwarte z Mari i Zu, pierwsze i ostatnie jakie mogly być z Nim. karmiłam się
samym patrzeniem na niego.. o ostatnie roraty, również z Mari i Zu. Grudzień
będzie się kojarzył mi ten grudzień z chodzeniem i jezdzeniem do szpiatala,
upadki i wzloty w babci chorobie, az w koncu smierc.. 14 grudnia, jeszcze był,
był, ale taki jakiego nie chciałam znac, chowałam się wtedy za plecami Eryka.
świeta również inne niż zawsze, szczerze to aktualnie nawet nie wiem, że były.
i teraz cos co konczy ten rok, pisze to 30 grudnia, czyli na świezo. wczoraj o
00:30 zmarła moja babcia. wszystko co złe dzieje się, o tej własnie godzinie,
czyz to nie przerazajce? usłyszałam wycie pomiedzy piosenkami i nagle do mnie
przyszła ta mysl, ta jedna, jedyna mysl, moja pierwszy pomysl to, żeby isc spac
dalej, ale no dobra wstalam. nie musiałam o nic pytac…………………. o resztcie nie
pisze, o 4 byłam w domu. poszłam spac i wstałam o 8, załatwiałam z mamą to
wszystko, grób, pogrzeb, wience, stype, z ksiedzem, z kopaczem, z grabazem. jeszcze
wczoraj były łzy rozpaczy teraz to są łzy szczescia, ciesze się szczesciem
babci, że już tam jest. z tymi wszystkimi, zktorymi czekała na spotkanie, ze
swoja corka, rodzicami, rodzenstwiem i ciociami, z przyjaciółmi, biegne teraz z
Nią myslami, biegne i tancze tak jak powiedziałam mamie. obiawiam się tylko
jutra.
Koniec Świata - Piosenka o śmierci.
Koniec Świata - Piosenka o śmierci.
zle rozpoczety i zle zakonczony
rok? mega dziwne. 2013. jaki on będzie, bardzo bym chciała, żeby laskawszy i
lepszy.. żeby było mniej bólu. przeciez 13 to moja szczesliwa liczba..
bo patrzac na 2012 tylko ze złej strony, to rozpoczyna się mysl od
nowego roku, kiedy pięknie zobaczyłam potwierdzenie Jego. pozniej lece i
stracenie pierwszej pasji, koni, stracenie stajni.. dalej uspienie Złotej,
kłotnie z Igorem i brak Jego. koniec z piłka nożna, czego cholernie żałuje.
teraz smierc babci. zgubienie w miedzyczasie aparatu i telefonu…
ale patrzac na 2012 z poztywnej strony to minimalnie spełniły się moje
marzenia i postanowienia. nie mam i nie miałam problemów z przyjaciółmi, nie
było kłotni, spełnil się troche On, 26 i 27 duzo mi daly, ferie.. wakacje. nie
było, az tragicznie..
Wiesz, rok mija i mi chyba trochę przykro,
Miałaś być tu ze mną, a nie kurwa wyjść stąd.
Rok mija, tamten rok miał być moim,
Ja w tym mieście jestem anonimem,
to będzie dobry rok bez rocznic i postanowień
bez wspomnień i rozczarowań.
Zostaw na później wszystko, co mówiłaś przed chwilą,
tylko patrz i spojrzeniem wyznawaj mi miłość.
Come on skinny love, just last the year
Pour a little salt, we were never here
My, my, my, my, my, my, my, my


.jpg)














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz