wtorek, 11 grudnia 2012

346.

Co za beznadziejny dzien.
Roraty same w sobie były spoko, gorzej podczas rozmowy z P. gdy okazuje sie, że 3a i 3b, oraz Ada i Wenesa jada na wycieczke, spoooko ! czyli juz humor spada, oczywiscie autobus nie mogl przyjechac punktualnie, bo po co. po drugie nienawidze go z fajka, nie wiem czemu, ale po prostu no.
czyli Mari chora, Aga na konkursie, Ada i Wenesa na wycieczce, 3a tez, Igor i Andzej poszli w chuj.
no to sama... no dobra była Zu, Erys, Michas, Kochanie...
nie ma jak to przyjechac do szkoły i bu, skapnac sie, ze nie ma sie prasówki, meczyłam sie nad nia prawie godzine, by jej zapomniec.
no i dobrze tez mozna z kims pogadac, a ten Ci odpowie ze masz sie udzielac.
co zaa meega dzien! -,-

padam z nog, chce spac, a tu musze isc do biblioteki, do kiosku do marche. Uzupelnic not. z religi zrobic jakies chore rysunki z techniki, jeszcze jutro spr. z ang, ktory musze sie postarac napisac na 5, no i poczytac Pana Tadeusza, zasne chyba o 20 jak nie wczesniej...



taka tam piosenka i teledysk, na ten trudny czas, dzien...
miej siłe.
Give me love.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz