Czesc.
Weekend, weekend, nareszcie weekend ? NIE ! nienawidze weekendów.
kiedy to sie skonczy ? ta chujnia, w domu, z mama, z babcia i dzadkiem, w szkole, z Nim i z Igorem ? No kiedy.. ?! moze to wina mojego nastawienia, ale nie... kiedy myśle sobie, że będe superhiper silna, że dam rade, nic mnie zniszczy, jest jeszcze gorzej, jakby los uparł sie mnie zniszczyc... kompletnie.
dzisiaj jak znowu nie było tych osob najwazniejszych w klasie, to wyladowałam przez Eryka obok Niego z Igorem i Andrzejem. ja pierdole, nie potrzebne mi to było naprawde... nienawidze..
chyba wole byc ignorowana, niż stac obok Ciebie, gadajac z wszystkimi Tylko nie z Tobą, nie majac odwagi by na Ciebie spojrzec... nogi sie trzesa, i wiesz, że dla Niego nic nie znaczysz. nic kompletnie.
a ja 24 na dobe o nim mysle. i nie potafie wyrzucic. i nie potrafie zapomniec. jak jeden wielki koszmar. klatka.
pamiętam ten styczen, gdy wiedziałam, byłam pewna jaki on jest. przeraziłam sie. cierpiałam, zaakacteptowałam to, natomiast sie bałam tego jaki on może sie stac, jak bardzo zmienic. tak bardzo. tak bardzo nie chciałam go nigdy takiego znac. szczerze ? myslałam, że teraz zmienił sie na lepszego, że jest inny, że to sie inaczej potoczy, ale wreszcie do mnie doszło, że nie, że on jest jeszcze gorszy niż był, jest taki jakiego sie bałam... jego życie, jego wybory, byle sobie nie zjebał życia, o to prosze..
Żałuje..
żałuje, że nie potrafie walczyc, o to co chce, o spełnianie marzen, że jestem niespełniona. że to tak wszystko sie beznadziejnie toczy,a mi brakuje sił..
Tęsknie, tęsknie i wiem, ze im bardziej bede tęsknic, to tym bardziej będę pragnąc i oszaleje, że nie moge tego miec..
Okłamujac sama siebie, to mam nadzieję, że bedzie dobrze, naprawdę tak sadze, taka mam nadzieje, że kiedys skonczy sie ten nieustajacy ból, że zaczne funkcjonowac jak dawniej, że będę zyc, bo co mi po im istnieniu, jak nie mam zadnych sobie emocji ? niczym sie nie przejmuje, ktos moze mi powiedziec najgorsze oszczerstwa, a ja ? a ja to mam w dupie... Mam nadzieję, że kiedys, będę zasypiac i budzic sie szczesliwa, bez płaczu, bez lez, bez wycia.. tak po prostu.
nie moge już patrzec na miłośc, na szczescie
macie,
idealnie na ta sytuacje
idealne na piątkowy wieczór.
Z każdą chwilą mniej naiwny.
Z każdą nocą od łez mokry,
Z każdym rankiem mniej samotny,
Jakby z serca, które bije,
które sprawia, że się żyje,
czuje Ciebie, przy śniadaniu,
czuję Ciebie przy pisaniu.
Mimo dni chwilami trudnych,
Mimo chwil czasami żmudnych..
Siedzę sobie sam w domu
i nie mówiąc nic nikomu,
Gorzko płaczę, bo bez Ciebie,
jakby słońca mniej na niebie.
Jak bez wiatru nad potokiem,
Jak bez deszczu tuż przed zmrokiem,
Twoją rękę na mym czole,
Twoje słowa, gdy się boje,
Twoją walkę, gdy z sił padam,
Czuję umiar, gdy przesadzam.
Z każdym dniem nieco inny..
Z każdą chwilą mniej naiwny.
Piotr Lisiecki - O uczuciach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz