tak. postanowiłam sie wziasc w garsc, mam jeszcze tylko drugi tydzien, by.. by zacząc życ.
musze isc poszukac drugiej drogi, nowego życia.
musze o nim zapomniec, bo lepiej teraz niz, wtedy, gdy dostane gwałtownego wstrzasu o Ziemie, 28 czerwca.
ale jak wyrzucic z zycia, snów, wspomnien kogos, kto był moim jedynym sensem życia.
zabic siebie. swoja dusze.
uciszyc wycie w sobie.
nie umiem już zyc.
wolałabym umrzec.
szczerze ? nie potrafie znalezc dla siebie miejsca. nie mam żadnego celu, nadzieji. marzenia ? marzenie, tylko to, które jeszcze bardziej mnie zabija, bo nie jest do spełnienia.
zostały mi wspomnienia, w których najbardziej nienawidzę siebie.
kładę sie spac, obok mnie leży Twoje zdjecie, budze sie nadal one jest.
ide ulica, wszedzie widze Ciebie, nas, nasze wspomnienia, czuje Ciebie obok, mimo, że Cie nie ma, czuje Twoje włosy, Twoje usta, twoje słowa. twoj smiech, Boże Swięty, calego Ciebie, ale Ciebie kurwa nie ma, wariuje wiesz ? i dłużej już tak nie pociagne.
chciałabym sie rozerwac i wyjac całe swoje jebane serce, by nie było Ciebie już tam.
Boże, zabierz mnie stąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz