tesknie..
nie wytrzymuje.
chodź, badz. tu, ze mną. nie opuszczaj mnie.
mów, usmiechaj sie.
chwyc za rekę, obejmij, przytul.
pocałuj, delikatnie i mocno.
okłamuj mnie jak zawsze.
ale badz.
taka dla Ciebie dobra była ta zabawa ?
to czemu mnie nie ona nie cieszy ?
czemu nie jestem tak zadowolona jak Ty.
ah, no tak, zapomniałam. ja mam uczucia, mi na czyms zalezy.
O Igor. Ty też sie dobrze bawisz?
tym wszystkim.
okłamywaniem mnie.
ciagle wypominaniem, ze to on jest przyjacielem.
a gdy ja go potrzebowalam to znikał.
mial to wszystko w dupie.
i wiesz, mozna przepraszac, ale wraz ze zmiana zachowaniem, a nie, z identycznym jakie jest.
pogodziłam już sie z tym Cie straciłam.
prawie tak jak babcie.
czytasz to ? napewno patrzysz jak piszę, musisz.
nie potrafie tutaj nic napisac..
ale nie. Twoj pusty fotel jest dla mnie niewyobrazalnym ciezarem.
brak Ciebie. teraz juz nikt mnie nie wysłucha, tu na Ziemi.
jedynie modle się, by On do mnie wrócił.
wrócił ? nie, dopiero doszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz