widziałam go wczoraj po osłona nocy, i w jednej sekundzie wróciło wszystko do mnie, to co miesiac temu, cały ból, cały smutek, czułam sie tak samo, na koncercie ciagle go widziałam, mimo, że go tam nie było, oraz wczorajsza rozmowa o 22 z Igorem i Andrzejem, nie było go, ale widok Andrzeja o tej porze przypomniał mi wszystko. Cały ból. zaciskałam oczy i przytrzymywałam płacz, ąz do teraz, dłużej juz nie moge. od 1 stycznia nie płakałam do teraz. wracajac dopadło mnie to, lzy zaczely splywac jak szalone mimo, ze ich nie czulam, szlam, a ludzie sie na mnie gapili, nie moglam inaczej, przy kazdym miejscu, gdzie sie cos wydarzylo, przypominalo mi sie to szczegołowo, ale nic dwa razy sie nie zdarza... boli to bardzo.
kocham Ciebie, Twoj głos, Twój dotyk, jak sie śmiejesz, kocham Twoja mimike, kocham jak tanczysz, jak chodzisz, jak biegasz, kocham na Ciebie patrzec, kocham Cie, kocham jak mnie przytulasz, jak prawisz komplementy, i jak robisz to, że jestem szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz