środa, 17 lipca 2013

Popłakałam się, bo dostałam email od Ojca Sylwestra. Smutne, wspaniała i wzruszające.



Dostałam też usmiech jaki daje łowca swojej ofierze. Wrócił. Niestety? Gdy Go nie było czułam sie chyba szczęśliwsza i bezpieczniejsza.



Wszystko jest takie nijakie.
Przez tyle czasu byłam zaślepiona, aż nadszedł dzień, kiedy po prostu jest za późno.
I to za późno chyba odnosi się do wszystkiego.



Kocham moją szkołe. Ale teraz nie będzie Go, ich... Będą ludzie, których nienawidze, a nie chce i oni nie zdaja sobie z tego sprawy. Tych, których naprawdę kocham, nie pozwole, by kontakt się urwał. Chce by ten rok przeminał stabilnie i dobrze.. I jak najszybciej? bo dopóki będe w tej szkole - nie będzie dobrze, nie ruszę do przodu.


Zaakceptowałam czas.

sobota, 13 lipca 2013

Przeżyliśmy 24% wakacji, przerażające troche, nie?
Strasznie dziwnie mi lecą, nie narzekam, bo nawet są urozmaicone, a przede mna pojawiają się niespodzianki. Rzeczy, które teoretycznie były marzeniami, albo koszmarami.. ale to nie tu.
Nie chce wracac, nie chce 1 wrzesnia. Kiedy stanę, z tyłu koscioła, ze sztandarem, po raz trzeci na rozpoczeciu, ale tym razem, nie będę stała w tym miejscu, gdzie zawsze stalismy na rozpoczeciu, nie będzie Ciebie tam, a do mojego umyslu dojdzie, jak bardzo daleko ode mnie jestes. Popatrzę na te wszystkie pozmienianie mordki, za którymi tak cholernie już tęsknie. Z roku na rok coraz bardziej tęsknie, bo coraz bardziej jest przywiazna do nich, a za rok, już nie będę miała gdzie wracac. Nie potrafie sobie wyobrazic momentu opuszczania tych ludzi. Michała, Agi, Eryka, Kempy, Szymona, Zuzki, Minguski... Ile ludzi z nich jeszcze kiedys stanie na mojej drodze. Wspaniali, najwspanialsi nauczciele. Czy gdzies jeszcze spotkam taka szkołe, gdzie będę miała cudowną rodzine i najlepszego dyrektora! Te korytarze, tyle moich emocji. Od najlepszych do najgorszych. Opuszczajac ta szkole, opuszcze tyle wspaniałych wspomnien.
Dlatego nie chce tego roku, ponieważ wiem, jak cholernie szybko poleci. Bedziemy sluchac gadan o sobie jako najstarszych, najbardziej odpowiedzialnych, piszacyh testy, przyszlych absolwentow.. Będę musiała napisac te cholerne testy, sluchac o wyborze szkoły, bede patrzyla jak kazda inna szkola promujaca sie bedzie mi robila siano z mozgu, bede skladac papiery, bede chciala jak najlepsza srednia, bede sie denerowwac wynikami...
W wakacje 2 lata temu nie pomyslalam, że ten czas tak szybko poleci, że tak bardzo pokocham tą szkołe. Kiedy sluchałam tych wszystkich ludzi, czytałam ich fbl, patrzylam na zdjecia, nie wierzyłam, ze ta szkoła jest taka, a nawet lepsza.
Boje się troche tej szkoły bez tych ludzi, bez Niego.
Wszystko płynie.
Chce wykorzystac ten rok jak najlepiej. Jako najlepszy, a nie jako ostatni. I postaram się tak zrobic, żeby odejsc z czystym sercem, żeby niczego nie żałowac, nawet tego co było i czego nie da się naprawic.
Starzeję się...

środa, 10 lipca 2013

nigdy nie miałam tylu mysli, takiego metliku.
dostałam do wykorzystania, do spelnienia moje marzenie.
ale nie wiem jak to by sie skonczylo. chyba chcialabym to przezyc. chyba żałuje. dostałam do wykorzystania życie o którym marzę, a jednak siedze w domu. i mysle.
jakby to teraz wygladalo?
czy jestes taki jak mowia, bo nie potrafie zobaczyc tego w Twoich oczach.
czy jeszcze kiedykolwiek sie do mnie odezwiesz?
czy ten zaklad byl o mnie?
za kogo mnie uwazasz?

smutne.

nie moge sie odwazyc by spelnic swoje marzenia.


przynajmniej sie nie stresuje.

chore, chore, chore.
nie uwierze Wam.
zawsze bede widzizec w nim to co widze.
i bede zawsze kiedy bedzie chcial.
jestem.

sobota, 6 lipca 2013

zabijcie mnie.

to jest jakis pierdolony koszmar.
spotkajny się, żeby powiedziec Ci ja ułożyłem sobie życie, a Ty trwasz w tym bagnie. doskonalne. mylilam, zreszta jak zawsze. że nadchodza lepsze dni, że. {...}
nie wiem kiedy zaczeło mnie tak razic czyjes szczescie.
nie umiem tego opisac.
nie umiem tego zabic w sobie.

zawsze byłam i jestem ta trzecią. nie ma wyjątków. wszedzie, dla każdego.
może sie jutro nie obudze.

piątek, 5 lipca 2013

Błagam.

znowu nie mogę spac. znowu myślę o nim.
kiedyś zniknie to znowu, ale naraziee... narazie jest cieżko.
Jest równa północ. Pomyślę życzenie. I tak się pewnie nie spełni.

Jakos się trzymam od zakonczenia, myslalam, że będzie gorzej, naprawdę. Na początku było cieżko, szczególnie noce, i poranki, ale teraz. Już był dzień kiedy pomyślałam: "będzie cieżko, ale da sie życ dalej". Ale kiedy napisał, kiedy go zobaczyłam. To wszystko straciło sens, a walkę musze zaczac od nowa. Boję się, że teraz tak będzie. Będą dni, kiedy będzie sie układac. Aż nagle nadejdzie jedno wspomnienie, które wszystko zrujne. Ciągle będę walczyc i ciągle będę przegrywac. Może kiedyś wygram, może, kiedyś.
Nie chce się zajmowac przyszłościa. Chciałabym by teraz było dobrze, bo nie chce marnowac swojej młodosci, i tak ja marnuje..Nie chce też czekac, wiec nie obchodzi mnie pozniej, kiedys.
To wszystko jest zbyt skomplikowane.
Wolałabym gdyby życie było łatwiejsze, albo chociaż łatwe momentami, narazie z dnia na dzien jest coraz gorzej i nie szykują się "łatwe dni".  Narazie muszę sie zmierzyc z tymi trudniejszymi. A co jak po tych trudniejszych nie nadejdą te łatwe, co jeszcze były pare tygodni temu?
Skomplikowane, skomplikowane, skomplikowane.
Życie posiada jak dla mnie zbyt trudny mechanizm. Gdzie my wszyscy dązymy? W czym się zatracamy? Jaki to wszystko ma sens? Bo nie potrafię uwierzyc, że nasze istnienie ma jakiś sens, lub go nie ma. Nie wiem co jest.
Naprawdę zbyt skomplikowane.
Wiem tylko, że dokonuje nieprawidłowych wyborów, kocham złe osoby i mam złe marzenie. Wiem, że wszystko co robie jest złe i skażone.
Cholera.
Chciałabym zmienic to wszystko, siebie i co mnie otacza, zmienic swiat. Uczynic lepszym. W pewnym sensie, nie potrafie sie cieszyc, gdy jestem naprawde szczesliwa, bo dookoła jest tyle cierpienia, smutku bólu. Jest taka cholerna niesprawiedlowosc. Masz albo wszystko albo nic, a życie wcale Ci tego nie wynagrodzi. Może na dalszej drodze, o ile cos jest?
Ludzie są tacy beznamietni.
Tacy naiwni.
Jestem zmeczona, ale nie chce isc spac. Przeraża mnie wizja kolnego ranka. Kolejnego ranka oddalajaca mnie od Ciebie. Narazie te wspomnienia są świeże, ta nadzieja. Kiedyś to uschnie. Będzie suche i bardziej bolesne? Teraz, teraz.. jestes świeży. Inaczej na to patrze dzisiaj, patrzyłam wczoraj i będę jutro.
Chciałabym Cie na jeszcze dzien, bo nie pozegnałam się z Tobą, bo to co było, było zaskoczeniem, a ja potrzebuje Cię jeszcze na chwile, na jeszcze dłuższe pożeganie.. na spojrzenie w Twoje oczy. Muszę Ci jeszcze powiedziec, tyle powiedziec. Niepotrzebnych, aczkolwiek waznych rzeczy. Jak wiele dla mnie znaczyles, ile mi dales, i jakim jestes pierdolonym chujem.
To wszystko jest teraz bez znaczenia.
Kiedys robiłam to z konkretnym celem, celem Jego. A Teraz? Żyje, bo żyję, wstaje, bo wstaję.
Mam przed oczami obraz swojego idealnego życia, swojej popierdolonej bajki, którą podpatruje u wszystkich innych. Tylko nie u mnie. Nawet ma to wszystko rację. Nie zasługuję na to.
Jutro nie wstane, bo wstanę, ale wstane by szukac tego co zgubiłam.
Idę szukac lepszych dni. Lepszej siebie.
Idę snic.



Miłości trzeba szukać wszędzie, dlatego usiadłam na brzegu własnych wspomnień, aby przypomnieć sobie, jak ciężką walkę stoczyłam z własnym sercem. To niewiarygodne - jestem przesiąknięta cierpieniem, smutkiem i rozpaczą, a jednak wciąż wierzę, że miłość jest ponad tym wszystkim. Wierzę, że to ona będzie źródłem mojej wiedzy, autentycznej wiedzy, która pozwoli mi uwolnić się od przeszłości i zacząć wszystko od nowa. Z miłością w sercu, nie tylko z nikłą nadzieją w oczach. Bywa czasem, że swój los powierzam w ręce przypadku... albo pozwoli mi on przezwyciężyć zło, które mam w sobie, albo sprawi, że to ja nim się stanę. Loteria - moje życie to kwestia szczęścia. Problem jednak w tym, że to szczęście mnie omija. A ja? A ja całkowicie się mu oddaję, wyciągam rękę i czekam. Czekam, aż ktoś w końcu mnie za nią chwyci i poprowadzi. Pozwoli poznać świat, o którym zawsze marzyłam. Nigdy nie puści, nie zwątpi, nie oszuka i nie zapomni.

Jest 01:01. Beznadziejnie. Kolejne życzenie. Cholera. Jestes na fejsie, i znowu będę sie gryzła. I znowu boli.

środa, 3 lipca 2013

daj mi uśmiech.

Kluczem do życia jest bieganie i czytanie
Dlaczego bieganie? Bo kiedy biegasz, w Twojej głowie siedzi taki mały człowieczek, który mówi "jestem taki zmęczony, zaraz wypluję wnętrzności, nie dam rady dalej biec". I co, masz ochotę się poddać prawda? Ale jeśli nauczysz się pokonywać tego małego człowieczka, to nauczysz się jak się nie poddawać, kiedy rzeczy w Twoim życiu staną się naprawdę trudne.
Dlaczego czytanie? Bo gdzieś tam żyły miliardy ludzi przed nami, zanim się pojawiliśmy. I nie ma żadnego nowego problemu jaki moglibyśmy mieć z dziewczyną, ze szkołą, z pracą, z czymkolwiek innym. Nie istnieje problem, który możesz mieć, a którego już ktoś wcześniej nie rozwiązał i nie napisał o tym książki.
Dlatego kluczem do życia jest bieganie i czytanie.
       ~Will Smith     




Szczerze? Zauważyłam ostatnio, że wszędzie gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię. Chcę dac cos z siebie. Nie chodzi mi o nauke, sport czy cos, chodzi mi o mnie jako małego człowieczka, jako osobowosc. Chcę byc i chce się smiac. Dlatego, że boję się zmarnowac tych lat. Szukam pocieszenie wśród przechodniów. Całkiem fajne to. Nie lubie zasmucac ludzi, nie chce, żeby mój smutek przechodził na ludzi. Lubie szukac szczescia w drobnych rzeczy. Uwielbiam też wspominac.
 Moje serce wciąż cierpi i tęskni, ale nigdy nie umiera. Bije wolno, cicho, często nawet z wielkim trudem, ale zawsze mała iskra nadziei podtrzymuje ten uciążliwy mięsień przy życiu. Mam tutaj misję do spełnienia, więc nie mogę się poddać. I choć będę upadać setki razy i tyle samo będę wstawać, to wiem, że ten ból jest wart wszelkiego poświęcenia. Miłość do Ciebie była moim początkiem i końcem. Teraz jest zwykłą formalnością, wspomnieniem, którego się nie wyrzekłam, bólem, który zdążyłam pokochać i tęsknotą, za którą już nie tęsknię. Jestem częścią Twoich uczuć i chyba lepiej mieć Ciebie w sercu jako niespełnione marzenie, niż nie mieć Ciebie wcale.


Tak uważam.
Bardzo się ciesze, że był, że się pojawił w moim życiu. Mojemu monnotonemu życiu. Dostało kolorów, na jakie nie zasługiwało, uczyniło ten świat lepszym, a ten czas godny zapamiętania, i robi to do teraz, bo pomimo, że ciałem go już przy mnie nie ma, ale w sercu moim pozostał.

 Poznaliśmy się pożegnalnym pocałunkiem, a ja złamałem nadgarstek
Wszystko tak się rozegrało, nie miałem wyboru
Powiedziałaś, że Ci to nie przeszkadza, bo trudno jest znaleźć miłość
Może dni, które były nam dane odeszły, żyliśmy w milczeniu zbyt długo
Otwórz oczy i co widzisz?
Żadnego śmiechu, żadnych nowych zdjęć.

Często myślę, że co zrobiłam źle. Ale ja chyba nic nie zrobiłam źle, zrobiłam wszystko co mogłam. Ale to od Ciebie zależało, od Twojej osobowsci. Chyba nawet nie mam o to prestensji, bo trudno się przyznac, ale jestem taka sama, prawie. Na szczescie zostało mi to prawie. Przez ostatnie tygodnie się do Ciebie jeszcze bardziej przywiązałam. Dlatego tak trudno mi pozwolic Tobie kompletnie odejsc, zostac " tylko" wspomnieniem. To przez to pisanie do 2 w nocy, rozmawanie w szkole o wszystkim, o niczym, spotkania polekcyjnych, o rozmowach mimiką. A szczególnie przez niewytłumaczone dwie sprawy, które nie pozwalają mi spac. Ale co zrobic.

I nie chcę myśleć, że:
Samotnie spędzę resztę nocy,
Pijąc kawę aż do rana.

I szczerze? Aktualnie czekam na lepsze dni, które czuje gdzies w powietrzu. Muszą gdzies nadejsc, musze biegac, byc przy tych, którzy chcą bym była, musze życ, tak ogółem to moje serce już sie uśmiecha. Może te wakacje nie będą wcale najgorsze? Pomało trudno mi znalezc na to wszystko czas, tyle planow i celi, a wakacje za krótkie. ;)

 (...) I będę mogła sobie kupić dużo książek i czytać je; będę wieczorami chodziła do taniego kina(...), a nocami będę słuchała deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówiła o miłości.

Będę żyła samotnie. Nie żeby coś, ale zawsze byłam samotna i człowiek zawsze będzie samotny. Ale teraz będę samotna jeszcze bardziej. Czy mi to przeszkadza? Może będzie troche cieżej i jeszcze monnotoniej, ale będę mogła głeboko oddychac, serce sie może odrodzi i bedę czekac na kogos, kto odwzajemni moje niewykorzystane naprawdę wyjatko mocne i gorące uczucie.Kiedyś nadejdzie. Naprawdę w to wierze.























kiss me hard before you go.



niedziela, 30 czerwca 2013

przeczytałam z wielkim bólem, mój pamiętnik z tego roku i stwierdziłam, że czas go podsumowac. cholernie teraz boli, nie potrzebnie rozdrapywałam rany. Te 10 miesiecy miało w sobie tak dużo bólu. Od wrzesnia do lutego. W marcu zaczeło się poprawiac. Głównie przez Wenese było źle, ale się cieszę, że jednak odeszła. Nauke w tym roku olałam, i wiem, że przed testami, będę musiała bardziej nadganiac niż inni. Z ocen na świadectwie nie jestem do końca zadowolona. Ale Polski i Angielski mi sie bardzo podobają! Ten rok był tez bardzo sportowy...Pierwsze miejsce razy dwa w pilke reczną, streetballe, biegi, tak bardzo sie cieszę, że mogłam byc na Mistrzostwach Wielkopolski! Cieszę się też z 1 miejsca w powiecie. Zakonczylismy projekt, który dodał mi parę miłych wspomnien. Zostałam Bierzmowana. Przeżyłam kolejne Misterium i Lednice.

przepraszam za te milion zdjec...