poniedziałek, 25 listopada 2013

miałam piękny sen, ponownie. znowu o nim, po raz kolejny w tym miesiącu, dosc często jak na osobę, której nie widziałam 86 dni.. może to odzwierciedla moją tesknotę i pustkę, chociaż nie. ona jest ona silniejsza...

pomimo częstych chorych snów, jednak stwierdzam, iż mój mózg jest na bieżaco z moim życiem, ponieważ odkąd wyjechał, nie śnią mi się już moje sny ze spełnianiem marzen, super wielkich happy endów, czy nie wiadomo jakich zaskakujących zwrotów akcji. teraz dosc skromnie, porównując do snów z ostatnich dwóch lat, śni mi się, żę go widzę, że tylko przyjeżdza, a ja? ja jestem najszczesliwsza osobą ever. jak kiedyś. a więc w ciągu tygodnia jest to już drugi taki sen, tylko, że w tym mi się rożniło, że pamętałam to i chodziłam i się wszystkich pytałam "czy to sen?", "proszę, powiedzcie, że to nie sen." I wiecie co? Wierzyłam w to. Naprawdę w to wierzyłam. To było tak cholernie realne, ale..
Okłamaliście mnie. To był sen.
Taki piękny.









tak bardzo chcę go zobaczyc.
w tym mieście tak bez Ciebie pusto jest.


środa, 20 listopada 2013

to jest jak powolne umieranie. nie mogę z tym życ. czuję się jakby ktos zabrał mi duszę. jestem o połowe lżejsza, a na moich ramionach jest jeszcze większy ciężąr, któy przygniata mnie do Ziemi.
czasami mówiłam sobie, że czas to zakończyc. nie mogę tak życ przecież cały czas. nie moge, że zalezy to ode mnie. byłam tak pewna siebie, że próbowałam. pisałam, że jest dobrze, jestem szczesliwa. koło trzeciego dnia dochodziło do mnie jak strasznie się okłamuje, i was wszystkich. było mi niedobrze. bardzo bolało. pustka boli. naprawdę. ciągle zasypiam i budzę się z Tobą w moim sercu. nie bywam sama, Twój cien jest przy mnie cały czas. nie potrafię tego zniesc. nigdy nie myślałam, że bedzie to takie cięzkie, a z czasem będzie coraz gorzej.
chciałabym Cię zobaczyc. jakkolwiem miało by mnie to  zabic.. i tak chce.

co ja pisze.
zwariowalam.
wcale nie jest mi lepiej
tym razem tego nie usune....

czwartek, 10 października 2013

dziwne. to wszystko. po raz kolejny.
te wszystkie całe dziwne dni, myślałam, ze sie dzisiaj skonczą, ale zapomniałam o święcie szkoły. zaczeło się od pasowania na gimba. Marta i pierwszy raz prowadzącą, no po raz kolejny ta szkoła spełnia moje marzenia, sobotnia sztafeta, mój błąd, i ogromny ból, na co Igor jest lekarstwem. poniedzialkowy globtroter wielkie nadzieję i rozczarowania, ale fakt faktem sam wyjazd był niesamowity, to pare godzn, duuużo mnie nauczało, ale szczerze nie żałuje, tego nie ściagania, a na samym wyjezdzie dużo śmiechu, oraz kilkanascie niesamowitych momentów, wtorek próby na to i na to. środowe biegi, po raz kolejny 2 miejsce, bardzo blisko pierwszego. no i dzisiaj pasowanie pierwszaków, czyli apel na opak, i co ma robic sztandar?! albo lepiej co ludzie? :) no i 3-lekcyjna próba. to było najdziwniejsze, ze wszystkich tych chwil. ludzie w szkole wydaja sie tacy szczesliwi, wszyscy, pełni miłości, czuję sie tam jak wielki forever alone. oraz przez ten cały czas, od wrzesnia, zamknełam, odgradzałam się od wspomnien i nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale dzisiaj zroumiałam, dlaczego... ich nadmiar rozwala. dzisiaj gdy sie uwolniły, nie umiałam sobie z tym poradzic.zreszta super przedstawienie, może troche mroczne i dramatyczne, ale jednak.. nie wyobrazam sobie tanczaca przed tymi wszystkimi ludzmi, na tak wielkim swiecie i krzyczac cos o poszukaniu sensu zycia, no ale, cóż, nie mam zbyt wielkiego wyboru, so i don't care.
rok temu, pokłóciłam się z Tobą, i żałowałam. patrzyłam ciagle na Beniamina, co on zrobi, gdzie pojdzie. jaka ja byłam glupia, albo prawdziwa?!
a za rok będę myślec o tym co jest teraz, co jest dzisiaj. kiedy od 50 dni. sie układa, nie wszystko nie zawsze. ból jest smutek tez jest i płacz, to są momenty bardzo silne, ale bardzo krótkie, bo teraz wszystko jest takie niewazne!? liczy się tylko to co jest teraz, bo nie chce niczego już żałowac.

Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci.

Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić



50.

niedziela, 29 września 2013

zaczynałam wariowac. tydzien Cię nie widziałam. więc wczoraj sciagnales mnie na Ziemię. potrzebowałam tego. leżenia przez parę godzin z Tobą i robienia tych wszystkich dziwnych rzeczy i rozmów o tych wszystkich dziwnych rzeczach, tak bardzo tęskniłam.
może potrzebowałam tego jesiennego zimna by sie ostudzic.
wrzesień dobiega końca. coraz więcej liści...
pierwszy wrzesień roku szkolnego.
pierwszy pełny miesiac z Tobą.
miesiąc odkąd Jego ostatnio widziałam.
miesiąc z globloterem.
miesiąc, kiedy się modliłam by się już skonczył, by to wszystko się skonczyło, by wyjsc z tego gimnazjum.
miesiąc, kiedy chciałam, żeby wszystko zwolniło...
tak jak teraz minie pozostałe 9 miesiecy.

czwartek, 26 września 2013

raz. pewnego dnia. wkroczyłam w bardzo mroczny świat. świat, z którego nie potrafie wyjśc. gdzieś głeboko we mnie tkwi. walcze z nim. wygrywam, wygrywam, wygrywam, aż przegram. i wtedy jestem psychopatką. psychopatką, która wie, że nie zasługuje na to co ma, którą wszystko parzy. która, popełniła 2 błedy. dwa te same błedy, dwie te same konsekwencje, dwie różne historie.
Boże, co ja zrobiłam. 
będę na sobie zawsze nosic krew tej duszy.

chciałabym kiedyś wygrac ze sobą. tak mało wystarczy, a sie wciągam w to gówno znowu.  w mojej głowie huczy. chciałam sie pozbyc bólu, a tak bardzo nie umiem bez niego życ.

nie zrozumiecie.
i nie próbujcie.

niedziela, 22 września 2013

731.

nie chcę myslec o tym co było 2 lata temu. wiem, że nie powinnam, ale to samo się wkrada do mojej głowy. i czuję, że to co jest teraz, nie powinno tak byc.
dwa lata temu nie pomyslałabym, że to będzie tak wyglądac, i, że tak mało się zmieni.
jakie piękne niebooooooo, fioletowo na dworze?! 
ja chce wrócic. cofnac się w czasie. przeżyc wszystko jeszcze raz.
w szkole, czuję sie jakbym była tylko cichym, niewidocznym obserwatorem, a życie tam mnie wgl mnie  nie dotyczyło.
jeryyyy, za dużo nauki mozg mi się lansuje.
100 dni do końca roku..
że niby jak?!
ideee, wychodze.

niedziela, 15 września 2013

pusto tu.

z każdym tygodniej coraz chłodniej. z tym całe moje wnetrznosci zamarzaj również. z chęcią bym się cofneła do września 2011. żałuje tego kim jestem. ale ci. wszyscy jestesmi grzeszni. z kazdym dniem coraz mniej nieskazitelni. ach ten XXIw. a moje lenistwo jest moim najwiekszym wrogiem. jeszcze nigdy mi tak czegos nie brakowało w życiu. przez całe dwa lata miałam jedno wyraźne uczucie, wiec teraz kiedy pojawiła cala reszta, która była po prostu gdzies daleko schowana, to wszystko jest zbyt zwyczajne, zbyt zwyczajne, zbyt zwyczajne. Boże, jaka monotonia. Nawet muzyka i ksiązki wydają się takie zwyczajne.A ja jestem leniem.
cholera. wszystko sie naprawdę zmieniło. i nie dostane paczki ze słodyczami na świeta, może naprawde zbyt dorosłam? ach, głupia ja. Lutomiersk i szkoły muzyczne pozdrawiają. tęsknie. a nie, mam Igora.
idę stoczyc wojnę z moim lenistwem.

macię muzykę elektroniczną, niech wam się mózgi zlansują jak mi. Crystal Castles