środa, 7 sierpnia 2013

z dnia na dzien coraz gorzej, wszystko bardziej sie komplikuje. niby fajnie sie czuje i ciesze gdy przychodzicie pod moj blok przed północą, gdy sie drzecie "eee pani Ewo, może Mart wyjsc?" teoretycznie niby dobrze sie bawie beda z 20 m ponad Wami, i w sumie to było trochu moje marzenie. ale.. niezle jebiecie mi głowie, szczególnie Ty.
ja pierdole.
gdybym mogla to bym sie zamknela w szklanej wieży, odcieła od tego świata i gówna w którym siedze. a radziłam sobie tak dobrze, a teraz wychodzi, że cos zjebie, jeszcze nie wiem co dokladnie, ale zjebie. nie mam jak tego uniknac, no chyba, że do gry wejdzie szklana wieża. 
wszystko co zrobię, będzie złe. teoretycznie patrzac tak samo, a praktycznie? 




ten ból przeszywa wszystkie konczyny mojego ciała. coraz bardziej wyniszcza, ale ile jeszcze uda mi sie zniesc? wątpie, żeby cokolwiek.
wiem, że w najblizszym czasie nie będzie dobrze. że będą to najchujowsze miesiace mojego dotychczasowego życia. wiem to i muszę byc silna, muszę sie uodopornic.




Zarżnąć tę miłość słowami
wyplenić u samych korzeni
spalić zakopać popioły
w najgłębszej dziurze w ziemi

I byle by móc już nie być
bez bólu, uczucia, nadziei
i byle by móc już nie być
lub być martwotą skały

Serce zimne
puste słowa
chcę móc uciec
chcę się schować

Zarżnąć tę miłość słowami
nie dać jej szans najmniejszych
plunąć, pogonić rózgami
odtrącić czyjeś serce

I byle by móc już nie być
bez bólu, uczucia, nadziei
i byle by móc już nie być
bo kochać to i krwawić

Serce zimne
puste słowa
chcę móc uciec
chcę się schować.


jakie idealne. 

wtorek, 6 sierpnia 2013

staram sie nie poddawac. chociaż wszystko jest cieższe z dnia na dzień. kolejny samotny wieczór. który to już? 5 z rzedu? działa mi porządnie na banie. I chyba sie bym sie ucieszyla gdyby zadzwonil Benio i Pistek, podziałało by mi to jeszcze bardziej na banie, ale potrzebne mi to. Jeden dzien, o ktorym marzę.
ale w sumie to wlasnie Ty, znowu, najbardziej mnie niszczysz. ciągle sama, i tylko Ty. jedyna osoba, z ktora utrzymywalam teraz kontakt, przez kogo czulam sie mniej samotna, zapelnial pustke... jednoczesnie ją poszerzając. w sumie nie było źle, do czasu.. do czasu, gdy nie uslyszalam Twojego głosu, nie zobaczyłam Cie w tej ciemnosci, zlewales się, ale byłeś.
jakos lepiej mi teraz, gdy to napisałam.
z każdym dniem coraz bardziej się boję wrzesnia, roku szkolnego..

na początku myślałam, że odejdziesz z dnia na dzien, że zakonczenie to bedzie najgorszy dzien ever, ale to nie tak. zakonczenie to byl teatr. wszystko przesadzone, specjalne wywieranie bólu. ja pomimo tego dostałam najlepszy prezent. i myslalam, że teraz bedzie łatwiej. zniknal. troche popiszemy, może sie spotkamy, a we wrzesniu już zapomne o Tobie, o wszystkim, ale to nie tak.
to wszystko nie tak.
nie zapomne skoro teraz jestes, tak blisko, taki nadzwyczajny, nie zapomne ot tak we wrzesniu, bo wszedzie beda wspomnienia z tych dwoch lat, to wszystko będzie takie przytłaczające, nie do unieniesienia. i tego sie boję. oraz świadomosc jak daleko ode mnie jestes. ale wole, żebys był daleko. chyba nie moge się tego doczekac. może wtedy pokonam ból.






 najlepiej sobie z tym wszystkim radze gdy Igor jest obok, wszystko jest takie łatwe, takie wolne.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

wzrok za mgła.

wszystko sie sypie jak zawsze.
do kitu wszystko
a było tak pięknie.
lezalam i mysl

zawsze, zawsze konczy się tak samo. chce bys zniknal, bo narazie za kazdym razem potrafisz mnie rozwalic jak za kazdym razem, chociaz teraz chyba już nawet bardziej.
wszystko jest tak cholernie ciężkie. to i to złe. nie wiem, gdzie co jest.
mam nadzieję, że dzisiaj nie zadzwonisz, nie chce z Wami nigdzie isc, bo jezeli pojde zjebie wszystko, to co budowalam przez ostatni miesiac, i wiele innych rzeczy. ale jezeli odmowie, to tego samego wieczoru sie rozpadne. nie umiem powiedziec Ci nie.
nie umiem tak życ.
mogłam odejsc, kiedy jeszcze miałam siły. teraz jest za późno.


Więc zabierz to
Jeżeli potrzebujesz teraz tego
Potrzebujesz tego w tajemnicy
Upadasz,
To mrozi krew w Twoich żyłach .

niedziela, 4 sierpnia 2013

dostaję pomalu na łeb.
tak bardzo tęsknie. chce Cię jeszcze zobaczyc przed Twoim wyjazdem do Łodzi. choc na chwile, z daleka, ale muszę, inaczej oszaleje z tęsknoty. nie wiem jak sobie poradzę w tym roku szkolnym, naprawde bede chciała by sie szybko skonczyl, będę chciała uciec z miejsca, w którym było kiedys tak dużo nadzieji i miłości, a została pustka i ból. tak jak chciałam w czwartek, gdy stanełam na boisku, i pomyślałam, że wszystko będzie inne. na to miejsce patrzyłam z myślą o Tobię. oszaleje tam. a może zamknę oczy? z zamkniętymi oczami nie widac co się dzieję..
wszystko sie cholernie pokomplikowalo.

boję się, że nie dam rady. że poddam się od razu, gdy tam stanę. to jest takie przytłacząjące.
i toksyczne.

dam radę to tylko dziesiec miesięcy.
miną szybko.
proszę.

środa, 17 lipca 2013

Popłakałam się, bo dostałam email od Ojca Sylwestra. Smutne, wspaniała i wzruszające.



Dostałam też usmiech jaki daje łowca swojej ofierze. Wrócił. Niestety? Gdy Go nie było czułam sie chyba szczęśliwsza i bezpieczniejsza.



Wszystko jest takie nijakie.
Przez tyle czasu byłam zaślepiona, aż nadszedł dzień, kiedy po prostu jest za późno.
I to za późno chyba odnosi się do wszystkiego.



Kocham moją szkołe. Ale teraz nie będzie Go, ich... Będą ludzie, których nienawidze, a nie chce i oni nie zdaja sobie z tego sprawy. Tych, których naprawdę kocham, nie pozwole, by kontakt się urwał. Chce by ten rok przeminał stabilnie i dobrze.. I jak najszybciej? bo dopóki będe w tej szkole - nie będzie dobrze, nie ruszę do przodu.


Zaakceptowałam czas.

sobota, 13 lipca 2013

Przeżyliśmy 24% wakacji, przerażające troche, nie?
Strasznie dziwnie mi lecą, nie narzekam, bo nawet są urozmaicone, a przede mna pojawiają się niespodzianki. Rzeczy, które teoretycznie były marzeniami, albo koszmarami.. ale to nie tu.
Nie chce wracac, nie chce 1 wrzesnia. Kiedy stanę, z tyłu koscioła, ze sztandarem, po raz trzeci na rozpoczeciu, ale tym razem, nie będę stała w tym miejscu, gdzie zawsze stalismy na rozpoczeciu, nie będzie Ciebie tam, a do mojego umyslu dojdzie, jak bardzo daleko ode mnie jestes. Popatrzę na te wszystkie pozmienianie mordki, za którymi tak cholernie już tęsknie. Z roku na rok coraz bardziej tęsknie, bo coraz bardziej jest przywiazna do nich, a za rok, już nie będę miała gdzie wracac. Nie potrafie sobie wyobrazic momentu opuszczania tych ludzi. Michała, Agi, Eryka, Kempy, Szymona, Zuzki, Minguski... Ile ludzi z nich jeszcze kiedys stanie na mojej drodze. Wspaniali, najwspanialsi nauczciele. Czy gdzies jeszcze spotkam taka szkołe, gdzie będę miała cudowną rodzine i najlepszego dyrektora! Te korytarze, tyle moich emocji. Od najlepszych do najgorszych. Opuszczajac ta szkole, opuszcze tyle wspaniałych wspomnien.
Dlatego nie chce tego roku, ponieważ wiem, jak cholernie szybko poleci. Bedziemy sluchac gadan o sobie jako najstarszych, najbardziej odpowiedzialnych, piszacyh testy, przyszlych absolwentow.. Będę musiała napisac te cholerne testy, sluchac o wyborze szkoły, bede patrzyla jak kazda inna szkola promujaca sie bedzie mi robila siano z mozgu, bede skladac papiery, bede chciala jak najlepsza srednia, bede sie denerowwac wynikami...
W wakacje 2 lata temu nie pomyslalam, że ten czas tak szybko poleci, że tak bardzo pokocham tą szkołe. Kiedy sluchałam tych wszystkich ludzi, czytałam ich fbl, patrzylam na zdjecia, nie wierzyłam, ze ta szkoła jest taka, a nawet lepsza.
Boje się troche tej szkoły bez tych ludzi, bez Niego.
Wszystko płynie.
Chce wykorzystac ten rok jak najlepiej. Jako najlepszy, a nie jako ostatni. I postaram się tak zrobic, żeby odejsc z czystym sercem, żeby niczego nie żałowac, nawet tego co było i czego nie da się naprawic.
Starzeję się...

środa, 10 lipca 2013

nigdy nie miałam tylu mysli, takiego metliku.
dostałam do wykorzystania, do spelnienia moje marzenie.
ale nie wiem jak to by sie skonczylo. chyba chcialabym to przezyc. chyba żałuje. dostałam do wykorzystania życie o którym marzę, a jednak siedze w domu. i mysle.
jakby to teraz wygladalo?
czy jestes taki jak mowia, bo nie potrafie zobaczyc tego w Twoich oczach.
czy jeszcze kiedykolwiek sie do mnie odezwiesz?
czy ten zaklad byl o mnie?
za kogo mnie uwazasz?

smutne.

nie moge sie odwazyc by spelnic swoje marzenia.


przynajmniej sie nie stresuje.

chore, chore, chore.
nie uwierze Wam.
zawsze bede widzizec w nim to co widze.
i bede zawsze kiedy bedzie chcial.
jestem.