wtorek, 6 sierpnia 2013

staram sie nie poddawac. chociaż wszystko jest cieższe z dnia na dzień. kolejny samotny wieczór. który to już? 5 z rzedu? działa mi porządnie na banie. I chyba sie bym sie ucieszyla gdyby zadzwonil Benio i Pistek, podziałało by mi to jeszcze bardziej na banie, ale potrzebne mi to. Jeden dzien, o ktorym marzę.
ale w sumie to wlasnie Ty, znowu, najbardziej mnie niszczysz. ciągle sama, i tylko Ty. jedyna osoba, z ktora utrzymywalam teraz kontakt, przez kogo czulam sie mniej samotna, zapelnial pustke... jednoczesnie ją poszerzając. w sumie nie było źle, do czasu.. do czasu, gdy nie uslyszalam Twojego głosu, nie zobaczyłam Cie w tej ciemnosci, zlewales się, ale byłeś.
jakos lepiej mi teraz, gdy to napisałam.
z każdym dniem coraz bardziej się boję wrzesnia, roku szkolnego..

na początku myślałam, że odejdziesz z dnia na dzien, że zakonczenie to bedzie najgorszy dzien ever, ale to nie tak. zakonczenie to byl teatr. wszystko przesadzone, specjalne wywieranie bólu. ja pomimo tego dostałam najlepszy prezent. i myslalam, że teraz bedzie łatwiej. zniknal. troche popiszemy, może sie spotkamy, a we wrzesniu już zapomne o Tobie, o wszystkim, ale to nie tak.
to wszystko nie tak.
nie zapomne skoro teraz jestes, tak blisko, taki nadzwyczajny, nie zapomne ot tak we wrzesniu, bo wszedzie beda wspomnienia z tych dwoch lat, to wszystko będzie takie przytłaczające, nie do unieniesienia. i tego sie boję. oraz świadomosc jak daleko ode mnie jestes. ale wole, żebys był daleko. chyba nie moge się tego doczekac. może wtedy pokonam ból.






 najlepiej sobie z tym wszystkim radze gdy Igor jest obok, wszystko jest takie łatwe, takie wolne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz