Taaaak, jestem szczęsliwa.
Nawet nie wiecie jakie mi sprawia szczescie każdy medal.
I jakim zaskoczeniem dla mnie jest to miejsce.
I czas.
I nawet Ci ludzie mnie dzisiaj zaskoczyli.
No i Ty.
W sumie, chciałabym jakos zintepretowac Twoje zachowania, uczucia, ale to jest chyba niemozliwe. I nigdy sie nie dowiem, co Tobą kierowało, i co chciałeś powiedziec.
Skomplikowane to.
Noooo, ale miałam najlepszeego trenera na calutkim świecieee! I przydałby mi sie taka motywacja na codzieeen. I wgl zebys taki byl na codzien. i nigdy nie odchodził. No i bys był.
Kurde, wariuje.
Ale nie powiem, opłacało sie tęsknic te 3 dni.
piątek, 26 kwietnia 2013
czwartek, 18 kwietnia 2013
Udało sie!
Nie wierzę, ale tak, udało się!.
Nie wiem jak to zrobiłam, ale jednak!
aż chce sie sie życ.
niesamowity dzien.
kolejny taki ulotny, ale zdaje sobie z tego sprawę i ide do przodu. i moge sie cieszyc, że sie zdarzył.
dziękuje Wam miśkii.
najmlodszemu Marasowi, za sczepiwanie ze mnie muszek, wspieranie i takie tam.
dziewczynom, Mari i Angeli, za to ze non stop były.
miśkom chłopakow z mojej klasy, zzaaa mega wsparcie, powitanie wyglupy iwgl!
no Owczarowi zaaa niiszczenie kitki
Kamilowi za dziiwne rozmowy
no i Tobie. czego moge chciec lepiej? jak pojscie na podium na zawodach powiatowych, na które mnie siłą odprowadzasz Ty..
jestem wykonczona, popoludnie podobne do wczorajszego. a jutro kolejne zaowody.
Streetball laski, damy radę.
Nie wiem jak to zrobiłam, ale jednak!
aż chce sie sie życ.
niesamowity dzien.
kolejny taki ulotny, ale zdaje sobie z tego sprawę i ide do przodu. i moge sie cieszyc, że sie zdarzył.
dziękuje Wam miśkii.
najmlodszemu Marasowi, za sczepiwanie ze mnie muszek, wspieranie i takie tam.
dziewczynom, Mari i Angeli, za to ze non stop były.
miśkom chłopakow z mojej klasy, zzaaa mega wsparcie, powitanie wyglupy iwgl!
no Owczarowi zaaa niiszczenie kitki
Kamilowi za dziiwne rozmowy
no i Tobie. czego moge chciec lepiej? jak pojscie na podium na zawodach powiatowych, na które mnie siłą odprowadzasz Ty..
jestem wykonczona, popoludnie podobne do wczorajszego. a jutro kolejne zaowody.
Streetball laski, damy radę.
środa, 17 kwietnia 2013
Noo. Chwila oderwania, dziękuje Wam. Dostałam to czego mi brakowało.
Jechanie rowerem, o tej porze po targowisku, na Orlik, na którym kupę czasu nie byłam. Gra w kosza z Wami, wygłupy.
No i wspomnienia powróciły z gssem. Niestety. Ukłucie żalu.
Słonce, krótki rękawek i Wy. Wiem, że to jedna z tych ulotnich chwil. Ostatnia spedzona z Wami. *chociaz nie myslalam, ze jeszcze jakies beda*
Nie wiem czy taki wysiłek przed jutrem jest dobry, ale sie odstresowałam.
Jutro moje wielkie wyzwanie.
Które wiem, że zawiode.
A chce to zrobic.
Dla siebie, dla niej i pokazac ze potrafie.
Nie poddam się bez walki, zrobie to co w mojej sile.
tak na ten dzien czekałam długo.
No cuz juz mi nic nie zostaje, jak czekac do jutra. A tymczasem ide do Marche, żeby naładowac sie porcja owoców i wszystkiego czego potrzebuje.
Trzymajcie wciuki, proszę.
piątek, 12 kwietnia 2013
Marta Anna Maria Magdalena.
Mam dużo pozytywnej energi. Ale skad i czemu ? Nie wiem, może przez pogodę, a może przez Ducha Świętego, który mnie nawiedził w środę..
Ale coś mi to zakłóca...
Dzisiaj, gdy na Niego patrzyłam. Ujrzałam Go takiego, jakiego najbardziej lubię. Bez tej maski.
Wiem, że On taki nie jest. Taki jakiego udaje. Wiem, że sie boi przyszłości, że czuje sie inny.
Nigdy mi tego nie powiedział, ale nie musi mi tego mówic bym wiedziała.
Wiem, kiedy jest sobą, a kiedy zakłada maskę. Wiem kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę. Co dziwne, przy mnie często kłamałes, ale czemu ..?
I tego sie boję.
Że ten czas, który pozostał nam zleci. Jak zawsze. Mam nadzieję i wierzę, że sie odmieni los, a jak nie ? Tak bardzo sie boję. Ignorujemy się, nie rozmawiamy, unikamy swojego wzroku... Ale czy naprawdę nie chcemy. Ja chce, ale nie potrafie.. a Ty ? naprawdę nie mam pojęcia. Albo masz mnie gdzies, albo czujes dokładnie to co ja.
I za każdym razem, gdy chcesz cos robisz, ja Cie odpycham swoją postawą, mimo, że nie chce....
Ile bym oddała, by wreszcie na stałe zdjąc Ci to co Cię przykrywa i usłyszec prawdę, tą która miałes mi powiedziec 8 listopada.....
Pomimo wszystkiego co zrobiłes. Wierzę w Ciebie. I to tego prawdziwego w Ciebie.
Nie zawiedz mnie.
Ale coś mi to zakłóca...
Dzisiaj, gdy na Niego patrzyłam. Ujrzałam Go takiego, jakiego najbardziej lubię. Bez tej maski.
Wiem, że On taki nie jest. Taki jakiego udaje. Wiem, że sie boi przyszłości, że czuje sie inny.
Nigdy mi tego nie powiedział, ale nie musi mi tego mówic bym wiedziała.
Wiem, kiedy jest sobą, a kiedy zakłada maskę. Wiem kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę. Co dziwne, przy mnie często kłamałes, ale czemu ..?
I tego sie boję.
Że ten czas, który pozostał nam zleci. Jak zawsze. Mam nadzieję i wierzę, że sie odmieni los, a jak nie ? Tak bardzo sie boję. Ignorujemy się, nie rozmawiamy, unikamy swojego wzroku... Ale czy naprawdę nie chcemy. Ja chce, ale nie potrafie.. a Ty ? naprawdę nie mam pojęcia. Albo masz mnie gdzies, albo czujes dokładnie to co ja.
I za każdym razem, gdy chcesz cos robisz, ja Cie odpycham swoją postawą, mimo, że nie chce....
Ile bym oddała, by wreszcie na stałe zdjąc Ci to co Cię przykrywa i usłyszec prawdę, tą która miałes mi powiedziec 8 listopada.....
Pomimo wszystkiego co zrobiłes. Wierzę w Ciebie. I to tego prawdziwego w Ciebie.
Nie zawiedz mnie.
niedziela, 31 marca 2013
"tak jest mało czasu, mało dni, serce bije tylko kilka chwil.'
Dziwnie jest. Nie mówię, że źle, ale dziwnie. Po prostu męczy mnie trwanie w martwym punkcie. Potrzebuje tylko jednego.
Miłości.
Może to dziwnie brzmi i może mi nie uwierzycie. Ale kiedy jest tego tak pełno. W domu pomiędzy moimi rodzicielami, w szkole pełno, w mieście, na blogach. A mnie rozpierdala uczucie do jednej osoby. I kruszę się. Pomimo wszystko. Nie jest łatwo.
Uwielbiam Święta Wielkanocne. Misterium, Tridum Paschalne, no i Sobotnia msza wieczorna. Dzisiaj, już tylko umieram i znowu myślę, a to jest coś czego nie powinnam robic, bo nie za dobrze działa na moją psychike.
Dzisiejsza ilośc jedzenia mnie dobija, kiedy myślę o tym co zobaczę na wadze.
I w sumie teraz jest teraz. Póżniej mnie czekają ostatnie spotkania do bierzmowania, bierzmowanie i zawody przełajowe powiatowe, na które tak długo czekałam, a poźniej ? nothing. Tak bardzo nie chce tego uczucia. Wszystko przeminie. I wkrótce Ty też. A co będzie ze mną wtedy ? Tak bardzo się boję.
Ale boję sie zrobic też tego, żeby to sie nie wydarzyło. Chociaz sprobowac.
Co za paradoks, nie chce nic zrobic dla swojego szcześcia, dla siebie.
No to ten, czekamy na słońce i bierzemy sie za siebie. Koniec z chmurami w moim życiu ;)
Miłości.
Może to dziwnie brzmi i może mi nie uwierzycie. Ale kiedy jest tego tak pełno. W domu pomiędzy moimi rodzicielami, w szkole pełno, w mieście, na blogach. A mnie rozpierdala uczucie do jednej osoby. I kruszę się. Pomimo wszystko. Nie jest łatwo.
Uwielbiam Święta Wielkanocne. Misterium, Tridum Paschalne, no i Sobotnia msza wieczorna. Dzisiaj, już tylko umieram i znowu myślę, a to jest coś czego nie powinnam robic, bo nie za dobrze działa na moją psychike.
Dzisiejsza ilośc jedzenia mnie dobija, kiedy myślę o tym co zobaczę na wadze.
I w sumie teraz jest teraz. Póżniej mnie czekają ostatnie spotkania do bierzmowania, bierzmowanie i zawody przełajowe powiatowe, na które tak długo czekałam, a poźniej ? nothing. Tak bardzo nie chce tego uczucia. Wszystko przeminie. I wkrótce Ty też. A co będzie ze mną wtedy ? Tak bardzo się boję.
Ale boję sie zrobic też tego, żeby to sie nie wydarzyło. Chociaz sprobowac.
Co za paradoks, nie chce nic zrobic dla swojego szcześcia, dla siebie.
No to ten, czekamy na słońce i bierzemy sie za siebie. Koniec z chmurami w moim życiu ;)
niedziela, 24 marca 2013
Niedzielne popołudnie w domu. Wieczór spędzę w książkach, no chyba, że los by sie odrócił to może pójdę na drogę krzyżową.
Muszę przypomniec sobie kwasy, bo inaczej zawale sposoby otrzywywania soli. Chyba nie muszę tego pisac akurat jutro, ale nie zawiodę jednej z lepszej nauczycielki i przyjdzę chociaż po to, żeby pogadac. Troche ogarnę materiału na konkurs z geo, tym razem dla szanownego pana, któremu zależy na mojej edukacji. No i biologia, a to już chyba najbardziej dla mnie.
Póznym wieczorem to będę miała nos w ksiażce ' opium w rosole ', narazie jestem pozytywnie zaskoczona tą książką, więc podejrzewam, że sięgnę też po inne książki tej autorki.
Cóż, a więc wypadało by mi podsumowac ten tydzień.
Poniedziałek - o dziwo udało mi się pocwiczyc chociaż te 20 minut.
Wtorek - przez występ, z którego wróciłam po 17 nie miałam czasu,.
Środa. - tylko 25.
Czwartek, zumba w szkole 30 minut i poźniej bieganie 25 minut, średnio biegłam 06:49/ km, a powinnam zejsc poniżej 6 minut, więc kiepsko, ale samopoczucie i samo bieganie w tym śniegu napradę dużo mi dało.
Piątek - nic
Sobota - nic
Niedziele - nic, ale może jeszcze coś ogarnę.
100 minut w tym tygodniu + 155 minut = 255 minut.
Muszę przypomniec sobie kwasy, bo inaczej zawale sposoby otrzywywania soli. Chyba nie muszę tego pisac akurat jutro, ale nie zawiodę jednej z lepszej nauczycielki i przyjdzę chociaż po to, żeby pogadac. Troche ogarnę materiału na konkurs z geo, tym razem dla szanownego pana, któremu zależy na mojej edukacji. No i biologia, a to już chyba najbardziej dla mnie.
Póznym wieczorem to będę miała nos w ksiażce ' opium w rosole ', narazie jestem pozytywnie zaskoczona tą książką, więc podejrzewam, że sięgnę też po inne książki tej autorki.
Cóż, a więc wypadało by mi podsumowac ten tydzień.
Poniedziałek - o dziwo udało mi się pocwiczyc chociaż te 20 minut.
Wtorek - przez występ, z którego wróciłam po 17 nie miałam czasu,.
Środa. - tylko 25.
Czwartek, zumba w szkole 30 minut i poźniej bieganie 25 minut, średnio biegłam 06:49/ km, a powinnam zejsc poniżej 6 minut, więc kiepsko, ale samopoczucie i samo bieganie w tym śniegu napradę dużo mi dało.
Piątek - nic
Sobota - nic
Niedziele - nic, ale może jeszcze coś ogarnę.
100 minut w tym tygodniu + 155 minut = 255 minut.
wtorek, 19 marca 2013
dzisiaj jest 544 dni od tego dnia kiedy wszystko sie zaczeło, od 22 wrzesnia.
zostało nam 101 dni...
nigdy tak często nie płakałam jak teraz.
pomału robię sie szczątkami człowieka.
Nie wiem jak długo dam rade i czy wogóle dam..
po raz setny rozsypuje się, ale coraz gorzej ze mna.
nie wiem co bedzie i co jest, ale wiem, że boli.
zostało nam 101 dni...
nigdy tak często nie płakałam jak teraz.
pomału robię sie szczątkami człowieka.
Nie wiem jak długo dam rade i czy wogóle dam..
po raz setny rozsypuje się, ale coraz gorzej ze mna.
nie wiem co bedzie i co jest, ale wiem, że boli.
Moje zmysły odchodzą,
Kręcę się w kółko
I głęboko wewnątrz
Moje łzy toną
Tracę opanowanie,
Co się dzieje?
Jestem obłąkana z miłości,
to właśnie czuję...
Subskrybuj:
Posty (Atom)