Dziwnie jest. Nie mówię, że źle, ale dziwnie. Po prostu męczy mnie trwanie w martwym punkcie. Potrzebuje tylko jednego.
Miłości.
Może to dziwnie brzmi i może mi nie uwierzycie. Ale kiedy jest tego tak pełno. W domu pomiędzy moimi rodzicielami, w szkole pełno, w mieście, na blogach. A mnie rozpierdala uczucie do jednej osoby. I kruszę się. Pomimo wszystko. Nie jest łatwo.
Uwielbiam Święta Wielkanocne. Misterium, Tridum Paschalne, no i Sobotnia msza wieczorna. Dzisiaj, już tylko umieram i znowu myślę, a to jest coś czego nie powinnam robic, bo nie za dobrze działa na moją psychike.
Dzisiejsza ilośc jedzenia mnie dobija, kiedy myślę o tym co zobaczę na wadze.
I w sumie teraz jest teraz. Póżniej mnie czekają ostatnie spotkania do bierzmowania, bierzmowanie i zawody przełajowe powiatowe, na które tak długo czekałam, a poźniej ? nothing. Tak bardzo nie chce tego uczucia. Wszystko przeminie. I wkrótce Ty też. A co będzie ze mną wtedy ? Tak bardzo się boję.
Ale boję sie zrobic też tego, żeby to sie nie wydarzyło. Chociaz sprobowac.
Co za paradoks, nie chce nic zrobic dla swojego szcześcia, dla siebie.
No to ten, czekamy na słońce i bierzemy sie za siebie. Koniec z chmurami w moim życiu ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 marca 2013
środa, 13 marca 2013
wszystko co można sobie wyobrazic, jest możliwe.
czuje potrzebę Ciebie.. powiedzenia Ci tego wszystkiego, ale nie mam jak. czas leci, coraz mniej, i coraz mniej. wiecej nerwów, nie moge spac spokojnie, wiedząc, że Ty zaraz odejdziesz..
kiedy w poniedziałek, obracajac sie wpadłam na Ciebie, a Ty zastapiles mi drogę, byłam tak blisko Ciebie.. tak bardzo za tym tęskniłam. i wtedy poczułam deja vu z 27 czerwca. znowu mnie rozsypałeś kolejny raz.
wczoraj kiedy mnie zaczepiłeś przed autobusem, obrociłam sie, spojrzałam na Ciebie i ciagle mam Twoją twarz przed sobą.
dzisiaj znowu, tym razem doczepiłeś sie do mojej nogi.
tak małe szczególy, które przy wszystkich naszych wspomnieniach są niczym... a jednak potrafią wszystko przywrócic, cały ból, cała tęsknotę, odswiezyc to uczucie i nadzieje.. ale pomimo wszystko i tego, że czuje sie jak podczas jesieni 2012 to różniło mnie to, że miałam przeogromną nadzieję, byłam pewna, i miałam czas. teraz jest, ale, nie potrafie już wierzyc, nadzieja jest duszona w zarodku, nie ma nic, nie ma jej, i pojawia sie słowo niemożliwe.
ale musze sie ogarnac.
koniec tych łez.
koniec tego bólu.
teraz ja musze wejsc do gry.
i musze Ci powiedziec, jak mi na Tobie zależy,a Ty musisz wysłuchac.
nie obchodzi mnie czy to zaakceptujesz.
ale w sumie to Twoja wina. sama dałeś mi to.
Subskrybuj:
Posty (Atom)