Jechanie rowerem, o tej porze po targowisku, na Orlik, na którym kupę czasu nie byłam. Gra w kosza z Wami, wygłupy.
No i wspomnienia powróciły z gssem. Niestety. Ukłucie żalu.
Słonce, krótki rękawek i Wy. Wiem, że to jedna z tych ulotnich chwil. Ostatnia spedzona z Wami. *chociaz nie myslalam, ze jeszcze jakies beda*
Nie wiem czy taki wysiłek przed jutrem jest dobry, ale sie odstresowałam.
Jutro moje wielkie wyzwanie.
Które wiem, że zawiode.
A chce to zrobic.
Dla siebie, dla niej i pokazac ze potrafie.
Nie poddam się bez walki, zrobie to co w mojej sile.
tak na ten dzien czekałam długo.
No cuz juz mi nic nie zostaje, jak czekac do jutra. A tymczasem ide do Marche, żeby naładowac sie porcja owoców i wszystkiego czego potrzebuje.
Trzymajcie wciuki, proszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz