z każdym tygodniej coraz chłodniej. z tym całe moje wnetrznosci zamarzaj również. z chęcią bym się cofneła do września 2011. żałuje tego kim jestem. ale ci. wszyscy jestesmi grzeszni. z kazdym dniem coraz mniej nieskazitelni. ach ten XXIw. a moje lenistwo jest moim najwiekszym wrogiem. jeszcze nigdy mi tak czegos nie brakowało w życiu. przez całe dwa lata miałam jedno wyraźne uczucie, wiec teraz kiedy pojawiła cala reszta, która była po prostu gdzies daleko schowana, to wszystko jest zbyt zwyczajne, zbyt zwyczajne, zbyt zwyczajne. Boże, jaka monotonia. Nawet muzyka i ksiązki wydają się takie zwyczajne.A ja jestem leniem.
cholera. wszystko sie naprawdę zmieniło. i nie dostane paczki ze słodyczami na świeta, może naprawde zbyt dorosłam? ach, głupia ja. Lutomiersk i szkoły muzyczne pozdrawiają. tęsknie. a nie, mam Igora.
idę stoczyc wojnę z moim lenistwem.
macię muzykę elektroniczną, niech wam się mózgi zlansują jak mi. Crystal Castles
niedziela, 15 września 2013
niedziela, 8 września 2013
pierwszy tydzien szkolny za nami. pomimo małych walk z przeszłościa i starc z I. ten tydzien był okej. moje małe marzenie o byciu przewodniczaca klasy sie spełniło, wzbogacilismy się o nową ciocię, zaliczyłam mała już wpadkę przy p. Magdzie, p. Moniczka już mnie wyzywała, dostałam pierwsza ocene 6, co uwazam za dobry początek, denerwuje sie ciągle globloterem, pierwsze dnii ciagle takie jakby letnie, a od wtorku ciagle mam zakwasy..
wczorajszy dzieen dał mi bardzo dużo pozytwnej energi! oby tak jak najwiecej. :)
jednak czuję, że w tym roku stres bedzie moim nie odstepujacym towarzyszem..
i chciałabym wygrac walkę z przeszłościa.
wczorajszy dzieen dał mi bardzo dużo pozytwnej energi! oby tak jak najwiecej. :)
jednak czuję, że w tym roku stres bedzie moim nie odstepujacym towarzyszem..
i chciałabym wygrac walkę z przeszłościa.
niedziela, 1 września 2013
koniec wakacji.
dzisiaj znowu pękłam. przynajmniej zaczełam znowu cos czuc, wlaczyly mi sie uczucia, narazie negatywne, ale są.
koniec wakacji.
najdziwniejsze wakacje ever. miałam wszystko to czego brakowało mi w zeszlym roku. tylko, że teraz już nie było to mi potrzebne...
przepłakałam najwiecej chwil w życiu przez te wakacje.
te wakacje na swój sposób były piękne i wspaniałe. i nie chce ruszyc do przodu. boje się. wolę stac tu, ciągle w jednym miejscu.
ten rok będzie cieżki. dzisiaj spędziłam czas, ze swoją IIIa, a za rok? już nie bedzie nas. Ty bedziesz szara przeszloscia. i o czym MY bedziemy gadac za ten rok?!
tyle bólu, uśmiechu, radosci, nadzieji, żalu.
koniec wakacji.
najdziwniejsze wakacje ever. miałam wszystko to czego brakowało mi w zeszlym roku. tylko, że teraz już nie było to mi potrzebne...
przepłakałam najwiecej chwil w życiu przez te wakacje.
te wakacje na swój sposób były piękne i wspaniałe. i nie chce ruszyc do przodu. boje się. wolę stac tu, ciągle w jednym miejscu.
ten rok będzie cieżki. dzisiaj spędziłam czas, ze swoją IIIa, a za rok? już nie bedzie nas. Ty bedziesz szara przeszloscia. i o czym MY bedziemy gadac za ten rok?!
tyle bólu, uśmiechu, radosci, nadzieji, żalu.
środa, 7 sierpnia 2013
z dnia na dzien coraz gorzej, wszystko bardziej sie komplikuje. niby fajnie sie czuje i ciesze gdy przychodzicie pod moj blok przed północą, gdy sie drzecie "eee pani Ewo, może Mart wyjsc?" teoretycznie niby dobrze sie bawie beda z 20 m ponad Wami, i w sumie to było trochu moje marzenie. ale.. niezle jebiecie mi głowie, szczególnie Ty.
ja pierdole.
gdybym mogla to bym sie zamknela w szklanej wieży, odcieła od tego świata i gówna w którym siedze. a radziłam sobie tak dobrze, a teraz wychodzi, że cos zjebie, jeszcze nie wiem co dokladnie, ale zjebie. nie mam jak tego uniknac, no chyba, że do gry wejdzie szklana wieża.
wszystko co zrobię, będzie złe. teoretycznie patrzac tak samo, a praktycznie?
ten ból przeszywa wszystkie konczyny mojego ciała. coraz bardziej wyniszcza, ale ile jeszcze uda mi sie zniesc? wątpie, żeby cokolwiek.
wiem, że w najblizszym czasie nie będzie dobrze. że będą to najchujowsze miesiace mojego dotychczasowego życia. wiem to i muszę byc silna, muszę sie uodopornic.
jakie idealne.
Zarżnąć tę miłość słowami
wyplenić u samych korzeni
spalić zakopać popioły
w najgłębszej dziurze w ziemi
I byle by móc już nie być
bez bólu, uczucia, nadziei
i byle by móc już nie być
lub być martwotą skały
Serce zimne
puste słowa
chcę móc uciec
chcę się schować
Zarżnąć tę miłość słowami
nie dać jej szans najmniejszych
plunąć, pogonić rózgami
odtrącić czyjeś serce
I byle by móc już nie być
bez bólu, uczucia, nadziei
i byle by móc już nie być
bo kochać to i krwawić
Serce zimne
puste słowa
chcę móc uciec
chcę się schować.
wtorek, 6 sierpnia 2013
staram sie nie poddawac. chociaż wszystko jest cieższe z dnia na dzień. kolejny samotny wieczór. który to już? 5 z rzedu? działa mi porządnie na banie. I chyba sie bym sie ucieszyla gdyby zadzwonil Benio i Pistek, podziałało by mi to jeszcze bardziej na banie, ale potrzebne mi to. Jeden dzien, o ktorym marzę.
ale w sumie to wlasnie Ty, znowu, najbardziej mnie niszczysz. ciągle sama, i tylko Ty. jedyna osoba, z ktora utrzymywalam teraz kontakt, przez kogo czulam sie mniej samotna, zapelnial pustke... jednoczesnie ją poszerzając. w sumie nie było źle, do czasu.. do czasu, gdy nie uslyszalam Twojego głosu, nie zobaczyłam Cie w tej ciemnosci, zlewales się, ale byłeś.
jakos lepiej mi teraz, gdy to napisałam.
z każdym dniem coraz bardziej się boję wrzesnia, roku szkolnego..
na początku myślałam, że odejdziesz z dnia na dzien, że zakonczenie to bedzie najgorszy dzien ever, ale to nie tak. zakonczenie to byl teatr. wszystko przesadzone, specjalne wywieranie bólu. ja pomimo tego dostałam najlepszy prezent. i myslalam, że teraz bedzie łatwiej. zniknal. troche popiszemy, może sie spotkamy, a we wrzesniu już zapomne o Tobie, o wszystkim, ale to nie tak.
to wszystko nie tak.
nie zapomne skoro teraz jestes, tak blisko, taki nadzwyczajny, nie zapomne ot tak we wrzesniu, bo wszedzie beda wspomnienia z tych dwoch lat, to wszystko będzie takie przytłaczające, nie do unieniesienia. i tego sie boję. oraz świadomosc jak daleko ode mnie jestes. ale wole, żebys był daleko. chyba nie moge się tego doczekac. może wtedy pokonam ból.
najlepiej sobie z tym wszystkim radze gdy Igor jest obok, wszystko jest takie łatwe, takie wolne.
ale w sumie to wlasnie Ty, znowu, najbardziej mnie niszczysz. ciągle sama, i tylko Ty. jedyna osoba, z ktora utrzymywalam teraz kontakt, przez kogo czulam sie mniej samotna, zapelnial pustke... jednoczesnie ją poszerzając. w sumie nie było źle, do czasu.. do czasu, gdy nie uslyszalam Twojego głosu, nie zobaczyłam Cie w tej ciemnosci, zlewales się, ale byłeś.
jakos lepiej mi teraz, gdy to napisałam.
z każdym dniem coraz bardziej się boję wrzesnia, roku szkolnego..
na początku myślałam, że odejdziesz z dnia na dzien, że zakonczenie to bedzie najgorszy dzien ever, ale to nie tak. zakonczenie to byl teatr. wszystko przesadzone, specjalne wywieranie bólu. ja pomimo tego dostałam najlepszy prezent. i myslalam, że teraz bedzie łatwiej. zniknal. troche popiszemy, może sie spotkamy, a we wrzesniu już zapomne o Tobie, o wszystkim, ale to nie tak.
to wszystko nie tak.
nie zapomne skoro teraz jestes, tak blisko, taki nadzwyczajny, nie zapomne ot tak we wrzesniu, bo wszedzie beda wspomnienia z tych dwoch lat, to wszystko będzie takie przytłaczające, nie do unieniesienia. i tego sie boję. oraz świadomosc jak daleko ode mnie jestes. ale wole, żebys był daleko. chyba nie moge się tego doczekac. może wtedy pokonam ból.
najlepiej sobie z tym wszystkim radze gdy Igor jest obok, wszystko jest takie łatwe, takie wolne.
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
wzrok za mgła.
wszystko sie sypie jak zawsze.
do kitu wszystko
a było tak pięknie.
lezalam i mysl
zawsze, zawsze konczy się tak samo. chce bys zniknal, bo narazie za kazdym razem potrafisz mnie rozwalic jak za kazdym razem, chociaz teraz chyba już nawet bardziej.
wszystko jest tak cholernie ciężkie. to i to złe. nie wiem, gdzie co jest.
mam nadzieję, że dzisiaj nie zadzwonisz, nie chce z Wami nigdzie isc, bo jezeli pojde zjebie wszystko, to co budowalam przez ostatni miesiac, i wiele innych rzeczy. ale jezeli odmowie, to tego samego wieczoru sie rozpadne. nie umiem powiedziec Ci nie.
nie umiem tak życ.
mogłam odejsc, kiedy jeszcze miałam siły. teraz jest za późno.
do kitu wszystko
a było tak pięknie.
lezalam i mysl
zawsze, zawsze konczy się tak samo. chce bys zniknal, bo narazie za kazdym razem potrafisz mnie rozwalic jak za kazdym razem, chociaz teraz chyba już nawet bardziej.
wszystko jest tak cholernie ciężkie. to i to złe. nie wiem, gdzie co jest.
mam nadzieję, że dzisiaj nie zadzwonisz, nie chce z Wami nigdzie isc, bo jezeli pojde zjebie wszystko, to co budowalam przez ostatni miesiac, i wiele innych rzeczy. ale jezeli odmowie, to tego samego wieczoru sie rozpadne. nie umiem powiedziec Ci nie.
nie umiem tak życ.
mogłam odejsc, kiedy jeszcze miałam siły. teraz jest za późno.
Więc zabierz to
Jeżeli potrzebujesz teraz tego
Potrzebujesz tego w tajemnicy
Upadasz,
To mrozi krew w Twoich żyłach .
niedziela, 4 sierpnia 2013
dostaję pomalu na łeb.
tak bardzo tęsknie. chce Cię jeszcze zobaczyc przed Twoim wyjazdem do Łodzi. choc na chwile, z daleka, ale muszę, inaczej oszaleje z tęsknoty. nie wiem jak sobie poradzę w tym roku szkolnym, naprawde bede chciała by sie szybko skonczyl, będę chciała uciec z miejsca, w którym było kiedys tak dużo nadzieji i miłości, a została pustka i ból. tak jak chciałam w czwartek, gdy stanełam na boisku, i pomyślałam, że wszystko będzie inne. na to miejsce patrzyłam z myślą o Tobię. oszaleje tam. a może zamknę oczy? z zamkniętymi oczami nie widac co się dzieję..
wszystko sie cholernie pokomplikowalo.
boję się, że nie dam rady. że poddam się od razu, gdy tam stanę. to jest takie przytłacząjące.
i toksyczne.
dam radę to tylko dziesiec miesięcy.
miną szybko.
proszę.
tak bardzo tęsknie. chce Cię jeszcze zobaczyc przed Twoim wyjazdem do Łodzi. choc na chwile, z daleka, ale muszę, inaczej oszaleje z tęsknoty. nie wiem jak sobie poradzę w tym roku szkolnym, naprawde bede chciała by sie szybko skonczyl, będę chciała uciec z miejsca, w którym było kiedys tak dużo nadzieji i miłości, a została pustka i ból. tak jak chciałam w czwartek, gdy stanełam na boisku, i pomyślałam, że wszystko będzie inne. na to miejsce patrzyłam z myślą o Tobię. oszaleje tam. a może zamknę oczy? z zamkniętymi oczami nie widac co się dzieję..
wszystko sie cholernie pokomplikowalo.
boję się, że nie dam rady. że poddam się od razu, gdy tam stanę. to jest takie przytłacząjące.
i toksyczne.
dam radę to tylko dziesiec miesięcy.
miną szybko.
proszę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















