Właśnie siedzę sobię, świeżo wykąpana, wcinając placek ananasowy, i pijąc cappuccino karmelowe. Niedzielę zaczełam jak co tydzień, nie wysypiając, wstałam o 8, mimo iż zasnełam o 1. No i poszłam biegac.
25 minut 75% ale zjebałam, chociaż wynik lepszy niż poprzednie 4,08 km w 25 minut, dobrze było by gdyby zejśc ze średnim tępem tak poniżej 6 minut, bo narazie jest to 6:25
Musze teraz zrobic porządek na komputerze, bo zaraz pogubie foldery, pościagąc muzyke, i zając sie zadaniem z polskiego, oraz pouczyc sie chemii, i angielskiego na wtorek.
Miły weekend.
I mam nadzieję, że sam tydzień będzie taki sam.
130 minut + 25 minut = 155 minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz