czwartek, 1 listopada 2012

305.

zaczynam wariowac. z tym wszystkim.


zaczynam tracic sens w nasze życie, istnienie. wiarę w Boga. znowu. to nie tak, ze trace, bo jednak po tym całym roku to trudno, ale nie oddczuwam tego wogóle. nigdzie.
święto z rodziną ? jasne, jeżeli pójdziemy chociaz we dwójkę na cmentarz to będzie dobrze, gorzej jezeli wgl nie pójdziemy...



wiara, nadzieja w lepsze jutro.. ? jasne.
jej to już wogóle nie mam.
moje życie zostało aktualnie oczyszczone ze wszystkich marzeń. 




no dobra jakąs mam nadzieje, bo gdybym jej nie miała, to raczej już za długo bym sobie nie pożyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz