nie wiem jakim cudem jeszcze żyje. dawno sie tak źle nie czułam. o ile kiedys wogóle sie tak czułam. nie moge krzyczec, płakac, a ból mnie rozszarpuje. czuje sie jakbym nosiła 1000000 kg na sobie. trzeci dzien po rzad, masakryczny dzien. bez chwili wytchnienia, poczucia szczescia.
czas na zmiany, duże zmiany.trzeba zakonczyc byciem taką Marta jaką jestem teraz. napisze swoją własną bajkę stanę sie swoim własnym ideałem. swoją doskonałościa.
wkoncu musi byc dobrze, musi.
tyle wytrwałam z Tobą, nadzieji, wiary, szczęścia, dałeś mi kawałek siebie. nauczyłam sie dużo. równie dużo popełniłam błedów. płakalam sie i śmiałam, ale nie moge trwac ciagle w tym samym miejscu, musze w koncu zrobic krok do przodu.
koniec z moją naiwnościa, zaufaniem i wiarą w ludzi. w nas, was.. nie da sie wierzyc. jestesmy stworzeni do kłamstwa, ranienia. nigdy sie tego nie oduczymy, będziemy coraz gorsi, będziemy spadac, bedziemy tonąc w pseudo szczęsciu i wolnosci. zaczniemy sie robic coraz bardziej wolni, lub ograniczeni. i jedyne co moze doprowadzic do konca świata, to jedynie człowiek.
zakłamani egoisci.
bez spojrzenia na ludzkie uczucia.
z ograniczonymi marzeniami, bo sie nie spełniają.
z jebaną ambicją, której nigdy nie mogą spełnic.
wyżywaja sie na nas.
tylko kazdy z nas taki jest.
wiec..
wyzywamy sie kazdy na kazdym.
Były dwie siostry: noc i śmierć
Śmierć większa a noc mniejsza
Noc była piękna jak sen a śmierć
Śmierć była jeszcze piękniejsza
Bo tylko w mrocznych ciemnościach mrok codzienności niezauważalnym cieniem pozostaje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz