sobota, 29 czerwca 2013





muszę się pozbyc tego bólu i tych łez.\
musze sie pozbyc Ciebie z mojego zycia.

kurwa, dlaczego dzisiaj mi tak ciezko?
przeciez byles tylko chujem.












Żegnając Cię- odganiam motyle,
Wplątane trzepotem w moje palce.
Tulę się w Twój ciepły sweter
I nie chcę myśleć, że:

Samotnie spędzę resztę nocy, 
Pijąc kawę aż do rana.
Zamknę oczy i znikną białe skrzydła nocnych owadów.

Żegnając Cię- zamykam oczy,
By zapamiętać Ciebie lepiej.

piątek, 28 czerwca 2013

666 dni.

mieszane uczucia..
trudno uwierzyc, że dzisiaj mija 666 dni od zakochania sie w nim.
dobra no, z tym palcem tutaj raczej nic nie napisze...

czwartek, 27 czerwca 2013

rok temu byles ze mna pod moim blokiem.
rok temu spełniło się moje marzenie.
rok temu co do minuty.

a za rok dokladny opuszcze swój drugi dom.

środa, 26 czerwca 2013

bezsilnosc,

dzisiaj był ostatni dzień, kiedy mogłes byc, nie było Cie.
jutro też Cie nie będzie.
naszym ostatnim szkolnym dniem był poniedziałek, kiedy patrzylismy sobie głeboko w oczy, spaliłam tamten dzien, myslalam, że mam cały tydzien by to naprawic, i nie naprawiłam, bo nie miałam kiedy..
naprawde coraz bardziej watpie ze przezyje to zakonczenie.


czuje sie tak fatalnie, ze nie moge tego opisac.
ile mozna..
niech to sie skonczy.




a do konca zycia zostaly mi wspomnienia.
mojej pierwszej miłosci.



opowiem ją kiedyś wnukom.

wtorek, 25 czerwca 2013

chyba się już przyzwyczaiłam, że nigdy nie będzie dobrze.
coraz bardziej wątpie w to, że sobie dam radę na zakończeniu, kiedy pękam już, na samych próbach. chciałam bym zrobic wszystko by nie płakac, bo wiem, że jak zacznę to nie będzie płacz, ale napad paniki jak w Zakopanym, gdzie nikt i nic nie bedzie mogło powstrzymac tego potoku.
jeszcze bardziej byłam zła, gdy nie było Cię dzisiaj, w jednym z ostatnich dni.. w czwartek Cie nie będzie, zostaje tylko jutro. to jedyne co mnie ciagne do szkoły.
z Igorem dzisiaj ostatni raz wracałam razem ze szkoły, bo później go nie będzie. jak to okreslil nasza "szkolna przygoda się skończyła" czas pokaże, jak dużo dla siebie znaczylismy nawzajem.

nie wiem co zrobic z Tobą. piszemy normalnie. i jakas czesc mnie mówi, że źle robie,  i popelniam bład, jest to ta czesc, którą Igor nastawił źle na niego, on jest zły, upokarzam sie przed nim, i troche jest to tez przez zeszłoroczny Sylwester, no i chociażby zeszly wtorek, za druga czesc odpowiada moje serce, i Eryk troche, który mnie wyzywa, że to jest typ człowieka, i że jezeli mi na nim zalezy to czemu go unikam. w sumie po dzisiejszym dniu jestem rozdarta, ale co bedzie to bedzie, nie zostalo mi za duzo.

błagam Cię o jutro.

błagam bym nie rozpadła się jutro, ani za rok.
bo naprawde sobie tego nie wyobrazam.


a pamietacie co było rok temu? najlepszy dzien w moim życiu. kiedy siedziałeś ze mną w autobusie, kiedy trzymales mnie za rękę, nie było mnie na jednej lekcji bo wolałam ją spędzic z Tobą, wracałam z Wami ze szkoły i pierwszy raz dotknełam twoich ust swoimi, cały czas się patrzyłeś, a mi sie chciało płakac ze szczescia.. i zajebiscie zagraliscie to już koniec, Ty zajebiscie spiewałes.



17.00 miłego gimbalu.

piątek, 21 czerwca 2013

639 dni.
21 miesiecy.

wtedy sie wszystko zaczeło, to co za tydzień ma miec swój koniec.

pamiętam, to nawet dobrze. pisałam z Erykiem na gg, zapytal mi się kto mi się podoba? i tu mi się pojawia zagadka, czemu wymieniłam jego. nie pamietam, zeby czułam do Niego coś przed 22.. naprawdę.
z tatmymi dniami, najbardziej kojarzą mi się dużo radości, uśmiechu, przecież mam jeszcze dwa lata! słońce, zachody słonca też.. spacery ze Złotą, głównie wieczorem i ze słuchawkami, miałam nadzieje, wiare, to wszystko miało byc idealnie, jak nie teraz to pozniej, przeciez mam czas..
a jednak czas sie konczy, a to co mialo byc, nie było.


to wszystko sie tak niesamowicie zmieniło.


nie mam juz sily na te rozkminy, mam nieodparta chec napisania do Ciebie, której za chwile chyba pooslucham i to zrobie, a narazie ide gdzies, gdziekolwiek.

wtorek, 18 czerwca 2013

Jest mi bardzo dziwnie. Każdy dzień, każda  minuta jest na wagę złota. W nocy nie moge spac, mimo ze juz padam ze zmeczenia. Te upały mnie wykanczaja. I zadaję sobie ciągle pytanie: co ze mną bedzie?
nie znam odpowiedzi na to pytanie nawet się nie domyslam. wiem, że z każdym dniem coraz mniej mogę powstrzymac drzenie dłoni. szczerze? doskonale wiem, że kocham zła osobę, szczególnie, gdy obok mam osobę, która mogła mi podarowac, o wiele wiecej. No bo kto, by nie chciał takiej miłości, takiej wielkiej szczerej, gdzie chłopak daje wszystko co może. Ja nie chce. Wybrałam człowieka, który mnie nie chce i do którego kompletnie nie pasuje, który już niedługo będzie 258 km ode mnie. Czasami się zastanawiam co pokierowało losem, że wypadło akurat na niego. Ciąży mi to wszystko, sposób w jaki mnie traktujesz, jak na mnie patrzysz i wszędzie ten głupi uśmiech. W nocy co chwile budzac się stawała przede mną ręka, które mnie do niego przyciagneła, jego twarz przy mojej, i jak zwykle ten glupi, glupi, glupi usmiech. I wcale mnie dzisiaj nie unikałes, co było zaskoczeniem? tak zdecydowanie, ale jednak echem ode mnie odbijaja sie ich slowa.. czy to było o mnie? a może miałam racje, że zaraz po mnie bedzie całował kolejną? nie wiem, moze sie przeszlyszalam.
za bardzo juz panikuje.
chce isc spac.
ale nie moge bo wiem, ze za kazdym razem jak sie obudze bedzie jeden dzien mniej.







błagam, nie wykorzystuj tego, że mogłabym dla Ciebie zrobic wszystko....