wtorek, 25 czerwca 2013

chyba się już przyzwyczaiłam, że nigdy nie będzie dobrze.
coraz bardziej wątpie w to, że sobie dam radę na zakończeniu, kiedy pękam już, na samych próbach. chciałam bym zrobic wszystko by nie płakac, bo wiem, że jak zacznę to nie będzie płacz, ale napad paniki jak w Zakopanym, gdzie nikt i nic nie bedzie mogło powstrzymac tego potoku.
jeszcze bardziej byłam zła, gdy nie było Cię dzisiaj, w jednym z ostatnich dni.. w czwartek Cie nie będzie, zostaje tylko jutro. to jedyne co mnie ciagne do szkoły.
z Igorem dzisiaj ostatni raz wracałam razem ze szkoły, bo później go nie będzie. jak to okreslil nasza "szkolna przygoda się skończyła" czas pokaże, jak dużo dla siebie znaczylismy nawzajem.

nie wiem co zrobic z Tobą. piszemy normalnie. i jakas czesc mnie mówi, że źle robie,  i popelniam bład, jest to ta czesc, którą Igor nastawił źle na niego, on jest zły, upokarzam sie przed nim, i troche jest to tez przez zeszłoroczny Sylwester, no i chociażby zeszly wtorek, za druga czesc odpowiada moje serce, i Eryk troche, który mnie wyzywa, że to jest typ człowieka, i że jezeli mi na nim zalezy to czemu go unikam. w sumie po dzisiejszym dniu jestem rozdarta, ale co bedzie to bedzie, nie zostalo mi za duzo.

błagam Cię o jutro.

błagam bym nie rozpadła się jutro, ani za rok.
bo naprawde sobie tego nie wyobrazam.


a pamietacie co było rok temu? najlepszy dzien w moim życiu. kiedy siedziałeś ze mną w autobusie, kiedy trzymales mnie za rękę, nie było mnie na jednej lekcji bo wolałam ją spędzic z Tobą, wracałam z Wami ze szkoły i pierwszy raz dotknełam twoich ust swoimi, cały czas się patrzyłeś, a mi sie chciało płakac ze szczescia.. i zajebiscie zagraliscie to już koniec, Ty zajebiscie spiewałes.



17.00 miłego gimbalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz