wtorek, 28 maja 2013

siedzę sobie w moim pokoju.
dzisiaj jest 28.05.2013.
i chyba wiem czego mam sie spodziewac za równy miesiąc.
przeraziłam sie, gdy zostało mi nagle mniej niż 100 dni, poźniej, gdy mi zostało 50 dni, jutro będzie mniej niż tydzien.
cholernie się boję.
tym razem znam dzień i godzinę,


dzisiaj, gdy siedziałąm na angielskim. na dworze lało. patrzyłam jak deszcz ściekał z szyb, zalewał nas od zewnatrz, jak duże krople odbijały się od parapetu. i te zielone drzewa na tle granatowego nieba. jakoś mnie to w środku wzruszyło, bo wiem, że teraz jest tu. i ja teraz żyje, teraz piszę tą notke, mając czas, żeby cos przezyc, ale za niedługo wszystko to sie skonczy, i będę bezradna, patrzyła na Ciebie w Kosciele, zastanawiajac się, czemu to sie tak skonczyło, a nie inaczej? a te wszystkie dni i również ten dzień, bedę tylko wspominała. i już nigdy nie będę tak młoda jak dzisiaj. może już schizuje, ale to chyba dla mnie normalne...

rok temu, o tej godzinie byłam w Krakowie, z ludzmi, których może niektórych już nigdy nie spotkam, chociażby Bartka, który leżał w moim łóżu, a teraz pracuje w Angli.

to wszystko jest paradoksalne.
gdyby ode mnie to wszystko zależało, to mi moje życie tu na Ziemi zwisa, nie mam jakis specjalnych marzen, planów, celów, bo są niemoźliwe, karmie się tylko nadzieją, i ewentualnie jest dobrze, źle, dobrze, źle, i takie błedne koło, które nie chce sie skonczyc, aż kiedyś, może niedługo moja podróż po tej Ziemi sie skonczy. nie wiem czy to dobrze, że już teraz sie z tym wszystkim poddaje, ale chyba za bardzo sie na tym zawiodłam  chyba nie chce wiedzec, co będę myslec 20 lat, co bede mowiła moim dzieciom, że byłam w gimnazjum i.. no własnie.. i co? przez ten cały czas byłam zakochana tylko w jeden osobie, może życie było nudne, ale był on.. no tak, niezbyt ambitnie, a co jak będzie to ojciec jakies kolezanki moje corki, jak to będzie wyglądało? jak będę żyła i co robiła. a co jak moje największe marzenie o posiadaniu dziecka będzie totalna klapą? nie będę umiała go wychowac, może będę bezpłodna, a może skoncze w zakonie, bo dostane powołanie? Dlaczego jest tylko jedno życie i jedna szansa?
Tyle zepsułam i tyle chciałabym cofnac i naprawic..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz