niedziela, 3 lutego 2013

400. / 34.

Niedawno wróciłam, byłam biegac. Nie jestem zadowolona do końca, chociaz nie było, aż tak źle, lepiej niż ostatnio.
Dzisiejsza noc dała mi w kosc, ostatnio codziennie, że tak powiem płacze ? tak.. z żalu, z nienawisci, wspomnien, tym razem modliłam, zeby to było tylko to. Po prostu sie bałam. W koncu zasnelam z zapalonym światłem, przed 3. Najpierw o 00: 17 zadzwoniłam do Michała, z którym rozmawiałam 7 minut, pozniej zadzwoniłam do Ani, która odebrała. Później postanowiłam pouczyc sie bio, bo stwierdziłam, zę to mnie uspokoi i miałam racje, o 1 położyłam sie do łożka, i za kazdym razem, gdy zasypiałam cos mnie budziło, o 1; 30 pisalam z Erykiem, a o 2.10 odbyłam ostatnia rozmowe z Michałem. 
Nie lubiłam horrorów, teraz udowodniłam, że sie do nich nie nadaje, wiedziac, ze procz tego jest, jeszcze tylko jedna osoba spiaca w domu.

Ostatecznie dzisiaj skonczyłam, trylogie Tatiany i Aleksandra. Czuje się dziwnie. Przebywajac z Nimi prawie ich życie, całą ich miłośc. Pomijajac sam fakt, że sa momenty, które będą mi sie kojarzyc z babcia, bo lecialy w samochodzie na audiobooku, kiedy jezdzilam z mama do szpitala. Książka sama w sobie wspaniała. Według mnie troche za idealna, na co mama powiedziala ' oni mieli idealnie zycie ?! oszalas? ' Ja sądze, że tak.

Taniu, Taniu...
To ty, wiem, wzywa mnie bezlistosny jezdziec, wzywa mnie do...
Łazariewa...
Żylismy tak w uniesieniu i ekstazie, jakbyśmy już wtedy wiedzieli, że musi na to wystarczyc do końca życia.
(...)
Niech Bóg Cie zachowa, jeśli żyjesz, mój nieugięty Aleksandrze.
A jeśli jesteś moim aniołem stróżęm, nie zjawiaj się tu, nie chodź za mną, nie przylatuj, kiedy jest ciemno i zimno. Mieszkam na pustyni, obserwuje wiatr i dzikie kwiaty kwitnące na wiosnę.
Nie przychodź tutaj.
Lepiej polec ze mną do miejsca, któe lubie odwiedzac, lec za mna przez oceany, morza i rzeki, weź mnie za rękę i pozwól sie prowadzic przez sosnowe szyszki i mech do Kamy, gdzie zmoczymy stopy  w blasku słońca wyglądająceg zza surowych szczytów Uralu. A ono obieca nam, że wstanie kolejny dzień, jeden dzień mniej; wstanie, by przeminac.
 



1/6 za mną.






500 dni.
500 dni od kiedy sie w Tobie niewyobrażalnie zakochałam.
500 dni, w których były dni największego szczescia jakiego moge osiagnac.
500 dni bólu, cierpienia, żalu, nienawisci.
nie potrafie w to uwierzyc.
zaraz już Cie tu nie będzię. 
każda minuta, kazda sekunda, przybliża nas do oddalenie sie na zawsze.
your last chance.
 

1 komentarz:

  1. Aga powiedziała, że mnie pobije jeśli odbiorę. xD
    Przepraszam... : *

    OdpowiedzUsuń