piątek, 28 lutego 2014

Im dłużej się o tym rozmawiam, tym bardziej wydaję się to skomplikowane. Jakby nigdzie nie było na ten temat odpowiedzi. I nigdy nie mógłbys sie dowiedziec co jest prawdą. Tak jakby prawda nie istniała.. Nigdy przedtem nie było nic skomplikowane jak to. Złosc wymieszana z przywiązaniem. Plus szczypta strachu. Szczypta? Raczej garsc. Nie wiem co myślec, by nie zwariowac, chyba musiałabym się wyłączyc. Oh.. gdybym umiała, to było by piękne. Ale teraz nic nie jest piękne, prócz negatywnego nastawienia, które nie zniknie dopóki się to nie rozwiąze. Zależne od jednej rzeczy. Jednej osoby. To jak własna buda i własna smycz przywiązana do osoby, która kochasz, i wybaczysz jej wszystko, bo jestes psem, a ona Panem - Człowiekiem, który ma zupełnie życie inne jak Ty i może Cię traktowac. Jesteś psem, i nie możesz jej zwrócic uwagi. Czekaj. Nie jestem psem. Czyli moge to ratowac. Siebie. Nas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz