wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013.

2013.
taki dziwny. chociaż dobry. naprawdę. trochę się zmieniłam, ale naprawię to.

Styczeń. Spędziłam na myśleniu o śmierci, zamęczaniu się tym. Trochę wariowałam. hmm, "trochę". Pewnym charakterystycznym momentem były pewnie jasełka. Na których wybierałam, w które oczy anioła spojrzec.. Później ferie. Na które byłam chora, na moje urodziny. Na które Efa przyprowadzała mi dziwnych ludzi. O.o Oglądałysmy paranomal activity 1. Pierwszy wyjad do Poznania same. No i powstanie kolejnej dawki nienawisci do Wenesy.






W imię tych ran nowych, które zadaję.
Błagam, napraw mnie!

Luty. Tutaj zaczynałam schizowac o końcu roku. Jednak z odległości czasu, myślę, że luty byl całkiem fajny. Wenesa wyjechała. Odzyskałam wtedy swoją klasę, taką kochaną. Nie mogłam spac po nocy, bo widziałam Kaśkę z nożem! Padał śnieg. Siedziałam tydzien w domu bo byłam chora i zemdlałam. Dostałam nowy telefon. Była piekna zwrotka, o mnie jako o koniu </3. Uczyłam sie egzaminu do bierzmowania i nie mogłam się zdecydowac na imię. Na początku lutego pojechałam na wycieczkę na Hobitta, i wtedy chyba zaczeła się coraz bardziej zżywac nasza grupka Mari, Bresze i Eryk. Zawody w kosza. No i zaczeło się całe zamieszanie z eszkoła, czyli przemiłe wieczory w szkole. Na weekend miałam nawet tableta.  Puściliśmy lampiony i byłam taka szczęśliwa, jak jecahliśy samochodem to leciało Ho Hey, podgłośnione i pan D. przyśpieszył. I w lutym Igor zacząl się do mnie znowu odzywac.14 lutego spędziliśmy w Poznaniu na campusie Morasko, na wykładzie. Rozdawaliśmy lizaki. Zaczęliśmy miec lekcje z panią G. Była pierwsza burza. I jednego dnia było takie niesamowite niebo. Różowo, czerwono, fioletowo, niebieskie. Pamiętam jak raz w niedziele poszłam biegac, ale spadł świeży snieg. Wszędzie było pusto, a ja zostawiałam pierwsze ślady na śniegu. I biegałam.. 





I codziennie
Dowiaduję się o Tobie 
Rzeczy, których nikt inny nie widzi
I koniec przychodzi zbyt szybko
Jak sen o aniołach




Marzec. zaczął się kontynuowaniem nauki do egzaminu, czyli chore śpiewanie łacinskich pieśni z youcatu. Tego samego dnia co nadszedł egzamin, był ślub cioci i wuja, a wieczorem na nocce u Efy z dziewczynami. Dostałam wtedy swój prezent urodzinowy XD. Zima wtędy zaczęla odchodzic, i przyszły pozory wiosny, ciepłe, słoneczne dni. Leckcje plastyki w plenerze. Dni, gdzie 8 razy pod rząd śnił mi się On. Pamiętam jak gdy były rekolekcje, drugiego czy pierwszego dnia, założyłam po raz pierwszy raz trampki i kurtkę jesienną by jechac, rowerem do Pta. Rekolekcje byly wyjątkowe. Spędzaliiśmy dni klasowo, leżac na trawie na boisku nic nie robiąc. A gdy trzeba było cos zrobic, wszyscy zrobili procz nas, to improwizowaliśmy. Wysłaliśmy smsa do p. Moniczki. Śpiewaliśy i tanczyliśmy, czyli koljne wyjątkowe rekolekcje. Po rekolekcjach poznaliśmy swoją nowa nauczycielkę panią Weronikę S! A na ostatnim dniu rekolekcji powrócił śnieg. Miałam remont swojego pokoju. Wtedy zostało 100 dni zakończenia roku szkolnego. I został wybrany nowy papież! Zaczęy się próby do Misterium. No i się odbyło Misterium. Triduum Paschane, msza rezulekcyjna wraz z biskupem, i święta, tzn poniedziałek Wielkanocny. Pierwsze śniadanie Wielkanocne u nas.. Barddzo dużo cwiczyłam w marcu... I pewnego marcowego dnia, w moim nowym pokoju obejżałyśmy Charliego.














Chcę tak jak On 
Mieć tyle siły by trwać, 
I mówić nie, gdy cały świat krzyczy tak 
Chcę wierzyć, że potrafię siebie dać 
Tam gdzie już nikt nie widzi żadnych szans 

.
Kwiecień. Myslovitz, ciągle ich słuchałam. Ostatnie spotkania do bierzmowania, próby. Niesamowite czuwanie. Intruz. Wyjście Ani wyjściem ewakuacyjnym... Aż nadeszło bierzmowanie. Tak szybko jak nadeszło, tak szybko odeszło. Piątek, kiedy wyszło słońce. Piątek kiedy znalazłam gdzieś tam daleko jego takiego jakiego lubiłam. Piątek kiedy po angielskim było takie piękne niebo. Treningi do streetballa, popołudnia, gdzie w upale grałyśmy, a później jechałysmy do domu. Dni, gdzie wszystko było wielką nieskonczonością.  Po treningu streetballu, kolejnego dnia był powiat w biegach, na którym tak strasznie mi zależało i się spełniło! 3 miejsce i Ty, który mnie odprowadzałeś do podium. Dziwne rozmowy w autobusie z Wami. Kolejnego dnia był streetball. Troche nam zabrakło, ale i tak się świetnie grało. A jeszcze kolejnego dnia, dłuższa podróz do Żerkowa, czyli Finał Wojewódzki w biegach przełajowych. Duży stres, duży strach. W kolejną sobotę lekkoatletyka, gdzie zmierzyłam się na torze z moją była przyjaciółką, gdzie miałam swojego trenera jako Jego. Zajełam drugie miejsce. I było wtedy ciepło, i miałam spodniczke w kropki i bluzke z meow, jak wrocila to sie wykapałam i szłam z Pacinem na angielski. Wieczór wtedy spędziłam z Aną na chodzeniu po osiedlu. W międzyczasie byy testy, czyli dla mnie dni obijania się.















Pamiętaj o tym że nadzieja karmi a nie tuczy
Do szczęścia otwarte drzwi nie szukaj kluczy
Twój Anioł chce Twą wiarę obudzić.



Maj. Na początku byłam szcześliwa, wszędzie był śmiech, ludzie mili, biskup w szkole, i bierzmowanie w Ptaszkowie. Cudowna atmofera w szkole, w klasie. Ciepło, lekcje na dworze, burza gdy wracalismy autobusem. Wiadomosc od Zuz. I nadszedł. 11 maja. Pierwsze 1 miejsce. Na zawodach z An i Zuz. Ludzie dookola, podczas biegu, ta radosc i gratulacje. Najwyzszy stopien na podium. I on. Gdy się ze mną pożegnał. Wróciłam do domu. Było pusto. Usiadłam i przez godzinę układałam tekst smsa, który mu wysłałam. I pisałam z nim. A wieczorem byłam z Efą pod biedrą. Kolejnego dnia były imieniny Ani. A następnego dziewczyny wyjechały, a ja miałam zawody w reczną. We wtorek wyjechałam, na wycieczkę. Niesamowitą wycieczkę. Pamiętam jeden dzień. Najpierw wjechaliśmy na Kasprowy i był tam śnieg, więc poczułam moje automatyczne szczęście na śnieg. Później byliśmy na jakis dziwnych górkach, w każdym bądz razie jak zjeżdzałam z Michałem, to wydzieraliśmy się i śmialiśmy się najgłośniej jak mogliśmy. Byliśmy tacy wolni. Miałam skurcz brzucha, a Pucek i Franek się śmiali z nas. Wieczorem byliśmy na Krupówkach, gdzie ścigałam się z Marcinkiem. Tak bezwarunkowo wolna. Bez niekoniecznych uczuc. Wśród obcych ludzi. Taki szczery śmiech. To było wyjątkowe, aż do czasu... Dopóki Eryk nie zaczął tego cieżkiego czasu. I nie powiedział mi tylu smutnych, ale prawdziwych. Bajka obróciłam się w popiół. I nie mogłam i nie powstrzymałam płaczu. A ludzie tylko pytania zadawali.Po powrocie od razu w sobotę, jechałam na jakis dziwny festiwal samolotowy z eszkoła, a pozniej reggaefest! 24 był rajd. Pisaliśmy i patrzyliśmy.. Często wtedy pisaliśmy. Chciałam się wtedy pogodzic z Twoim odejściem. Miesiąc przed zakończeniem, pisałam. "Dzisiaj, gdy siedziałąm na angielskim. na dworze lało. patrzyłam jak deszcz ściekał z szyb, zalewał nas od zewnatrz, jak duże krople odbijały się od parapetu. i te zielone drzewa na tle granatowego nieba. jakoś mnie to w środku wzruszyło, bo wiem, że teraz jest tu. i ja teraz żyje, teraz piszę tą notke, mając czas, żeby cos przezyc, ale za niedługo wszystko to sie skonczy, i będę bezradna, patrzyła na Ciebie w Kosciele, zastanawiajac się, czemu to sie tak skonczyło, a nie inaczej? a te wszystkie dni i również ten dzień, bedę tylko wspominała. i już nigdy nie będę tak młoda jak dzisiaj. może już schizuje, ale to chyba dla mnie normalne..." Powiedzieli mi, że jestem głupia, że nie powinnam Go kochac. Odwróciłam się od nich. Powiedziałam kłamiecie i ciągle wierzyłam..















Odnajdź mnie tutaj, mów do mnie.
Chcę czuć, że jesteś, pragnę cię usłyszeć.
Jesteś światłem, które prowadzi mnie do miejsca,
Gdzie znów odnajdę ukojenie.
Jesteś siłą, która sprawia, że wciąż idę.
Jesteś nadzieją, która sprawia, że wciąż ufam.
Jesteś życiem dla mojej duszy.
Jesteś moim celem.
Jesteś wszystkim.





Czerwiec. Zaczął się Lednicom. Ciepłym, słonecznym na polu, z tyloma obycmi ludźmi i Bogiem. Pożegnanie Sylwestra. Przerwa z Beniaminem. Koncert Ani Wyszkoni i Afromentalu. Wyjazd nad morze. Chore rozmowy po nocach. Wróciłam. 17 - dzień sportu. Odrzucałam wtedy Igora. Odszedł, a na jego miejsce przyszedł Beniamin. Później wracalismy, tata mnie mijał. W klatce. Dlaczego ja powiedziałam dziękuje? Wtorek rano, troche bardziej niż zwyczajny, nie unikałeś mnie, rozmawialiśmy. Wtorek południe wyjątkowe, chciał się spotkac. Wtorek wieczorem, tragedia. To było straszne. Pękło mi serce.  W środe. Uciekałam, uciekałam, uciekałam. Byłam sama. Tylko igor. W kółko i w kółko naciskał. Później Poznań, zjazd szkól, sztandary, pomniki. Dziwna wiadmosc z konta Wero Nejo od niego... W piątek nie było go później, bo uciekli. Grill na działce Ady. Liga streetballu, Kłotnia z Kąkolewem. Poniedziałek, ostatni. Podsumowanie. Pisanie z nim, gdy siedział i patrzył. Poźniej go nie było aż do piątku. W środę, pusta szkoła, pieciu w klasie i luz, bitwa z Marcinkiem na szmaty. Czwartek, cieżkie próby, ciężkie chwile. Łzy, rozczarowania, wrzaski. Ale kochaj mnie mimo wszystko. I nadszedł. Ten piątek, na który oczy mi się szeroko otwierały. Piątek, który powodował wiele koszmarów. Piątek, którego cień chodził za mną od początku. To był piękny dzień. Kiedy mogłam Ci patrzec w oczy, usmiechac, przeżywac razem z Tobą dzień. Gdy nie moglam powstrzymac lez, gdy dostalismy sztandar, gdy tam stalismy, gdy dostałes swoje świadectwo i zrobiłes taki głupi uśiech radosci, gdy dostałes nagrodę super dyżurnego. Występ, kompletnie zawalony. Kwiaty. Kolce nadal mnie kłują. Prezentacje. Autobus, pożeganałeś się, najlepiej jak mogłes. Z Tobą zawsze. Zatrzaśnięty palec. Ostatniego dnia czerwca gril u Breszów, całkiem miły.



























Wakacje.
Lipec. Zaczęty w smutnym nastroju. Wszystko było takie cieżkie. Noc w lasówkach, spojrzenie z nadzieją w przyszłośc. Z jednej strony czekałam, aż on się odezwie, a z drugiej chciałam już zatrzasnąc te drzwi. "Przeraża mnie wizja kolnego ranka. Kolejnego ranka oddalajaca mnie od Ciebie. Narazie te wspomnienia są świeże, ta nadzieja. Kiedyś to uschnie. Będzie suche i bardziej bolesne? Teraz, teraz.. jestes świeży. Inaczej na to patrze dzisiaj, patrzyłam wczoraj i będę jutro." W międzyczasie, biegałam, przejechałam się tak sobie do Pta i pierwsze spotkanie  z Zuz od paru lat. I napisal! Niestety.. akurat wtedy, gdy zaczynałam to akceptowac. Robienie shake'ow, ogladanie skinsów, biedra.. Dziadek wyszedł ze szpitala.. Nie było źle, dopóki nagle nie doszła do mnie wiadomosc. Powiedziałeś mi I. na kamieniu. Do dzisiaj nie zrozumiałam czemu mnie to tak zraniło. Czemu mi wtedy pękło serce? Ale wtedy zaczęło się to wszystko. Niepotrzebnie po wyjściu z jednego mętliku, wplątałam się w drugi. Ale czasami chyba trzeba coś zniszczyc, jeżeli chce się życ. Nieudany, udany rajd.  Pisanie P. z telefonu B. w nocy. Umawianie się na spotkanie. Później tylko stres, stres, stres i miłe dwie godziny. Nocka, którą zawaliłam z własnej winy. Dzwonili, umawiali się, o krok od idealnego świata. I wtedy dowiedziałam się, że ja po prostu tam nie mogę wejsc, nie jest mi to dane.. Wtedy nagle, gdy to wszystko się rozsypywało to tylko B. mnie chronil przed totalna rozyspka, tylko On był, tylko z nim pisałam całe noce, dnie, ranki. Tylko z Nim.. Kosz z Mari, Zuz, Erykiem. Ulewy, wracanie z Erykiem, rozmowy całym naszym życiu, popołudniowe spotkanie, u Niego. Prawda. Pocieszenie, że mamy tak samo, takie wsparcie, pakowanie Go do wyjazdu do Niemczech. Znowu Igor, powiedzenie mu tego wszystkiego, kolejnego dnia spotkanie z Zuz, znowu... Zobaczenie Beniamina, po jego powrocie, jego głupi uśmiech. Pozniej wszystko stało się takie podobne. Ludzie zaczeli wyjezdzac, nie wiem co sie ze mna działo. Pewnie pisałam z panem B. 





















Sierpien. Przełom lipca i sierpnia, spędziłam w Ptaszkowie.. No i w sumie, to zostałam troszkę sama, co było dos dobijajace, ale codziennie pisałam długie wywody do I. A tęskniłam za B. Do czasu.. do czasu, gdy zadzowniliscie we dwójke, to było takie dziwne. "jestes w pokoju" no "to spojrz przez okno" ale czekajcie, tylko dojde do okna. O.o Dwa dni później znowu dzwonili, na dłuzej, bylo ich wiecej, było fajniej. "jeszcze" jeszcze. jeszcze. jeszcze. jeszcze nie jesteśmy razem już mnie w chuja robisz. Gdzie mają bal konie? Na balkonie. Żałowałam wtedy wszystkiego... siebie, swojego życia. Spotkanie  z Pacinem, i siatkówka z Ef ludzmi. :o No i dzień przed wyjazdem na chwile z I. Poźniej wyjechałam, 10 dni. Bez zasięgu, bez internetu. Z książkami, muzyką, jeziorem, opalaniem się, jedzeniem i pamiętnikami wampirów, wbrew pozorom nie było, aż tak źle. Wróciłam, dziewczyny jechały do Zdroju, ja do Kobylnik. Do Ciebie. Gdy wracałam byłam taka szczęśliwa. Taka świeża, dostałam Twoja kurtkę.  Później troche z dziewczynami, troche z Igorem. Koncert Moniki Brodki. <3 Miasto Kości. Nocka zakonczeniowa z dziewczynami. Spacer do 23, długie rozmowy, film. wszystko tak niezauważalnie mineło. Popołudniu grill z IIIA... spacer. Z Mari po Erykach, gdzie jeszcze był B.. 















Wrzesień. Noc przełomowa z sierpnia na wrzesien. Leżałam. Myślałam o całych wakacjach. I zastanawiałam się jak one tak mineły. Przecież to było niemożliwe. Tak szybko, jak krótkie mngnienie, mały fragment. otwarłam okno o północy i słuchałam domowe melodie - północ. Kolejnego dnia szłam pod pomnik, w koncu 1 wrzesnia. Na mszy był dekret nominacyjny.  I telefony od Moniczki, no i Eryk. Później rozpoczecie, które było takie przygnębiające, zrobilismy hałas na IIIa, przywitałam się z ludzmi.. Kuba i Eryk bawili się w hipsterów. Z Igorem w parku, wtedy  jeszcze wszystko było takie idealne. Padał deszcz. Zostałam przewodniczącą. Globtroter. Było ciepło.  Pierwsza kłotnia z Igorem. Ogłoszenia po klasach. Nowa ciocia. Piątkowy wieczór z dziewczynami. Spowiedz, spacer, i orlik. Rowerem do szkoły. Robienie urny, zbieranie i liczenie głosów, tak mi minał dzień. Dodatkowy Polski. Tata zwolniony. Próby na pasowanie. "szkoła szkole niejednaka, sraka, taka i owaka". Niewytłumaczalny śmiech. Globtroter.  Dorsz. Bazarek z dorszem. Chory Igor. Bardzo dobrze z Igorem. Globtroter, Globtroter. Globtroter. 











Po takim draniu mniej boli
Nie Tobie pół życia spierdolili
Zostaw żesz jej jego
Dam Ci jutro lepszego

Do góry łono wznoszę
O pomstę niebo proszę
On poszedł z tamtą panią,
A Ty, zostałaś tu sama...




Październik. Skończył się globtroter na 8 miejscu. Pasowanie pierwszaków, żal do wspomnien ze swojego pasowania, prowadzaca apel ( po raz pierwszy.. i ostatni) Kolejne próby do pasowania maluchów, czyli czekanie dwie godziny lekcyjne na swoje wejscie, pozniej ukrywanie się na dole i uciekaniem prze dyrem. :) Zdjęcia na technice.Półfinał globtrotera, czyli wielkie nadzieje i rozczarowania, ale bardzo miły dzien. Glupawki, sami w samochodzie pod kuratorium, jeżyk i zupa z nuggetsów. Wbicice na chorek, rozmowa z p. Moniczką. Sztafeta, czyli za mało o jedna osobą, i ledwo utrzymanie się nogach. Pasowanie maluchów - "apel na opak", małe zamieszanie. Kolejne próby na Święto Szkoły. Mistrzostwa Gminy, w biegach, przegrana o 2s. Mistrzostwa Powiatu, bardzoooo zimno. Święto Szkoły, dużo wzruszeń i wixa z tortem. Robienie dwa razy plakatu u mnie, dużo jedzenia, pianki na podlodze, wchodzenie na Borcia, stanie na głowie. Pożeganie księdza. Dom w środku lasu , dr Pepper i Jezus Maria Peszek. Super wieczór pod biedra z dziewczynami i z Igorem. Urodziny Mari i nasza organizacja, kłopoty z Igorem. Niesamowity Halloween w Snowidowie. Chodzenie po ciemku po polach, bieganie, uciekanie, czarny kot, rejestracja 666 i spadajacy łańcuch. No i what does the fox say? :)
























Kiedy tańczyliśmy w błękicie
Byłem zsynchronizowany z tobą
Lecz teraz dźwięk miłości jest rozstrojony.


Listopad. Nie pamiętam co było, na początku prócz wszystkich świętych. Rozprawa na wosie, próby do 11 listopada. Występ, obrus! Sztandar. Odwiedziny Martyny w stajni, z Igorem popołudnie, wieczór z dziewczynami. Choroba. Miłe popołudnie u Bugi. Zawody w ręczna, przegrane niestety. Początek rozłamu.









Rozpiera mnie wstyd,
rozpiera mnie strach.
Czernieją myśli w strumieniu praw.
Biegnę przez noc, nie dogonią mnie.
Te dni już nie powtórzą się.

Przez ciebie chce mi się krzyczeć na całe gardło
To boli, ale nie będę z tobą walczył
I tak jesteś do niczego
Przez ciebie chciałbym umrzeć.

Grudzień. Cieżko się zaczął. Chociaż... Dobra sytuacja z Igorem i super dni w szkole. Roraty, roraty i roraty. Ksawery przyszedł. Pani Asia, Niemiecki, góra grosza, granie w głupiego Jasia, robienie aniołka na mrozie. Igor, Igor, super Igor. Zamiec, mikołajki, powieszenie lampek i pierniki.   Koniec rozłamu. Odsłoniecie pomnika. Ostatnia wigilia, w super atmosferze, taniec lamy i przekazcie sobie znak pokoju. Wygrzewanie się u Igor w łóżku, prezenty, Wigilia, święta, zobaczenie ducha.  Poznań, Igrzyska Śmierci. Ostatnia Szansa.. No i dzis, i Sylwester. :)
























Ten rok był naprawdę przyjemny, teraz muszę się uwolnic w 2014 ze wszystkiego co z nie z tego roku. Wiem co musze zrobic. I wiem jak ciezkie to będzie muszę też polubic zycie. :)


Jeszcze noc, jeszcze trochę cienie się chwieją.
Cichym snem oddycha cały dom.
Moje myśli błądzą między złudą i nadzieją,
A czasami do snów Twoich zajrzeć chcą. To będzie dobry dzień, Jeśli rano mnie przywitasz Ciepłych rąk dotknięciem, bez niepotrzebnych słów. To będzie dobry dzień, Z Twojej twarzy to wyczytam.

ta piosenka towarzyszyła mi kilka miesiecy,  na chórku, głownie, ale była wyjątkowa.

To od początku było szaleństwo
Zimne poty, głowy pełne gorącej wiary
Uniosłam ręce do nieba i powiedziałam “daj mi znak”
Powiedział “jeśli się ośmielisz, podejdź bliżej”
Rihanna - Stay

to mi nieustannie podtrzymywao nadzieję, było takie na miejscu...


Chcę czerwień zerwać z kwiatów polnych,
Czerwienią nocy spalić krew,
Jak piersi nieba chcę być wolny,
W chmury się wbić w koronach drzew.

cos co mi się do teraz nie znudziło.


samochodowe, kojarzace się z ciepłem i uśmiechem.


Lato, ciepło, taniec do deszczu, nocka,  szkoła, próby, występ.

Północ jest cicha, ona pozwala
z lekką pościelą w świat się oddalać.
Jestem zbyt nisko, by spadać.

Do czasu kiedy, przy wielkim stole
Powiesz mój Panie, że na mnie kolej
Ja, byłam tak blisko i spadam...

koniec wakacji, 1 wrzesnia, troche bólu, jego wyjazd, poczucie momentu końca tego.

O jak dobrze Cię widzieć
O jak dobrze Cię słyszeć.

Dobrze Cię było widziec te dwa razy. Teraz wiem, że Ty się skończyłeś. I trzeba Cię wyrzucic, ale żeby Ciebie wyrzucic, trzeba wyrzucic wszystko co z Tobą związane, przykro mi I.
jakoś nie jest mi żal.

dziękuje 2013. i żegnaj 2013. :)















2 komentarze: