niedziela, 15 lipca 2012

198.

zmieniłam wygląd, pisze posta, trochę uaktywniam tego bloga. a zmieniło się cos ? chyba nic. ciagle ta szara beznadziejnosc, pustka i nic. no plus wakacje, i obijanie sie *brak jego*. na szczescie ?

a wiec zakonczyl sie rok szkolnym. nie potrafilam na Ciebie spojrzec, i chyba do teraz nie będe potrafila. hmm, dziwne. kolonia tez sie zakonczyla, niestety. moglaby trwac wiecznosc. mogłabym tam mieszkac. z Wami. ognisko pokolonijne tez bylo fajne, a tak poza tym. to nudy. to bol. bezradnosc. dylematy.

wakacje trwaja w pelni, a nic sie nie dzieje, każdy dzień jest taki sam, tak samo nudny. ja nie wymagam dużo od tych wakacji. chce sie poczuc wolna, poznac siebie, i byc pewniejsza, a do szkoly wrocic silniejsza. to naprawde tak dużo ? chce pojechac gdzies daleko stad rowerem, by sie zmeczyc, by poznac nowe miejsca, by sie rozlozyc gdzies z muzyka i z zarciem. chce sie przejsc na boso po polnej dróżce, chce wieczorem w nocy pochodzic po miescie, chce szczerze pogadac z Igorem. chce odpoczac, a nie sie nudzic, i to jest zasadnicza roznica.


samotnosc, samotnosc, samotnosc kurwa ! nienawidze tego. siedze i zaczynam ryczec, nie wiem czemu, po prostu siedze i rycze, przeszlosc ? zasypiam, a serce mi rozkurwia na miliony kawaleczkow. nie, ja nie moge zasnac.

zle sie czuje to piszac. zegnajcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz